piątek, 24 lutego 2012

It's Friday... fuck' Friday ^^

Z góry przepraszam, że wczorajszy post jest tak nieludzko urwany, ale było strasznie późno, a jak usłyszałam dialog mama-tata:
- Komputer jest włączony? – powiedział ojciec.
- Jest – powiedziała mama
- To jak tam zaraz przyjdę i będzie nadal włączony, to nie wiem co zrobię… - odparł ojciec (jak to dziwnie brzmi). W tej chwili zaczęłam wszystko wyłączać, a Sylwia mnie tylko pośpieszała. I tak właśnie było.
                                                                                                                                                                    

Jestem z siebie duma, bo w końcu moja organizacja osiemnastych urodzin idzie. Wybrałam się z laskami do pizzerii i zapytałyśmy jak to wygląda. Dowiedziałyśmy się między innymi, że:
- rezerwacja nie kosztuje – ucieszyło mnie to.. uff miej kasy do wydania,
- nie możemy wnosić jedzenia „chipsy, paluszki itp.”
- mogę przynieść tort i dostanę nawet talerzyki : )
- spytałam się dyskretnie czy mogę przynieść swoje alko, ok może nie dyskretnie. Poszłam z grubej rury: „A mogę przynieść… o wie pani… flaszkę!” Ta się zaśmiała na całe szczęście, laski leją ze mnie do teraz – facepalm -_-‘’ niestety nie mogę przynieść.
- okazało się jednak, że wódka wcale nie jest tam taka droga – stwierdziłam, że na 1l się skuszę, a co mi tam. Może i BOLSA nie lubię już tak jak kiedyś, (teraz przerzuciłam się na „Gorzką Żołądkową Miętową”) ale co tam alko to alko!
Muszę jeszcze zrobić mały bilans finansowy i wszystko sobie wyliczyć, żeby pasowało… jeżeli chodzi o kasę wolę mieć wszystko poukładane!
                                                                                                                                                                    

Jak nie ucho to powrócił ten cholery… ząb! Jak to nakurwia przez cały dzień. Nienawidzę chodzić do dentysty. Jak słyszę ten dźwięk tego wiertła… bzzzziiitttt… aż mi się słabo robi! Ostatnim razem w wakacje mnie tak bolał, że musiałam jechać i coś z tym zrobić! Powierciła mi i kazała przyjechać po 2 tygodniach… nie przyjechałam. Dzisiaj z tego właśnie zęba wyleciała jakaś mała kuleczka betonu, co spowodowało, że mam teraz wielgaśną dziurę w zębie – przynajmniej tak mi się wydaje, z tego co zbadałam moim językiem!  Wzięłam tabletkę i może trochę pomogło, ale i tak boli… nie miałam ochoty nigdzie iść. Jak mi Pati napisała, że chcę żebym wyszła… uff ciężko będzie. Jeszcze doszła do tego matka, że mam jechać na zakupy! Dajcie mi spokój – pomyślałam sobie wtedy – chcę tylko sobie poleżeć.
                                                                                                                                                                    

     W końcu i tak pojechałam na zakupy i do Pati, a potem z nią i Ewcią na „łajzy”… wróciłam zmęczona. cholera miałam napisać laską SMS, że doszłam do chaty! Zapomniałam.
Co do zakupów, kupiłam sobie dwie pary jeansów i jedną tunikę na 8nastkę. Dzisiaj chyba jest ostatni dzień wolności, bo od jutra trzeba sobie do szkoły wszystko ogarnąć… nie chcę mi się. Jeszcze się dowiedziałam jednej smutnej rzeczy, a mianowicie:
*chlip chlip* to smutę... szkoda! Nie mają już pomysłów, a za mangą muszą trochę poczekać. Prawdopodobie, i podkreślam, prawdopodobie.. wróci za kilka lat. No nic, może naczę Naruto oglądać, albo Dragon Ball, lub One Piece (to jest dopiero hardkor, ma przeszło 500 odcinków jeżeli dobrze pamiętam). Zawsze mam też dramy i ine seriale amerykańskie! ^^ Ale i tak smutno : <
                                                                                                                                                                    

To tyle na dziś, już późno i wole zakoczyć wpis normalnie. A tu trochę humoru na zakończenie... MOCNE ^^ Dzieci reagują na: K-pop PAPAPA ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz