Puki ma dostęp do komputera, postarałam się rozwiązać wasz niepokój o tym co się stało ze mną i moim ojcem. Tjaa… ciekawa historia. No a tak dzisiejszy dzień nie jest ciekawy. Musiałam w sobotę wyruszyć do szkoły napisać zaległy sprawdzian z historii. Rozbiory i zabory – sama czuję się jakbym miała zabory w chacie. Potem spacerkiem do domku i na telewizor. Obejrzałam „Oświadczyny po irlandzku” fragment, bo się zacięło „Jestem na tak” i teraz oglądam jeszcze raz „Sherlock’a Holmes’a” – a tak co do Sherlock’a to pojawiły się nowe zdjęcia SHINee – jedne z najlepszych. Boże, znowu mi to robią. Im dłużej nie ma Key tym bardziej się boję, ale pojawił się niewinny Onew. Słodkie i niewinne. Proszę:
| Jaki uroczy kochany - moje Słoneczko ^^ |
Cudowny jest, po przerażającej przemianie Taemin'a to jest jak lek na tamto. No a teraz zwierzenia Katarzyny z kłótni z ojcem. Z kłótni, która pokarała mnie brakiem komputera : C
27 i 28 luty – Moment prawdy
Zaczęło się od tego, że zdążyłam jeszcze sobie usiąść przy komputerze i napisać post, ale niestety wieczorem wszystko się zmieniło. Jak siedziałam sobie w pokoju i oglądałam jakiś film, to ojciec wtedy siedział na necie. Nagle zaczął się wydzierać i krzyczeć coś o „koreańcach” itp. Pamiętam, że Sylwia poszła zobaczyć co się dzieje. Coś tam powiedziała do niego, ale sama byłam ciekawa co jest grane. Okazało się, że jak siedział na Facebook’u to strasznie wolno mu dział. Jak wiadomo, kiedy się wchodzi o godzinie 21 na face’a to jest przeciążenie serwera, ale jak mu to powiedziała to oczywiście się ja mylę. Winił z tego powodu to, że w komputerze miała folder z dramami. Chwila klikania i już go miał. Nazwałam go w sumie jakoś tak na odtrzepnego - „Ważne programy”, ale jak on się nudzi to zaczyna grzebać w komputerze. Wtedy byłam już pewna, że to on usunął mój folder z obrazkami. Przez jakiś czas podejrzewałam Jolę, bo cały czas mi przypominała żeby go przeniosła na pendrive’a, ale teraz już byłam pewna że to on! Potem sprawdził ile folder waży – 58 GB. Jak zaczął wrzeszczeć i już miał kliknąć „Usuń” ale się… rozbeczałam. Zaczęłam płakać jak nie wiem… wkurzył mnie i mówię mu: „No nie usuwaj” płaczliwym głosem. A on: „A na co to komu, WYJEBAĆ!!!”, wtedy mama zaczęła go wyganiać i mówić, żeby sobie to same usunęły. Po minucie wyszedł z pokoju i zaczęłam się zabierać za przenoszenie i nagrywanie. Wyciągnęłam wszystkie pendrive’y jakie miałam i zaczęłam nagrywać i upychać tyle ile się da. Jak się nie dało to zaczęłam się bawić w wymyślanie nazw folderów. W każdym prawie znajdowała się nazwa „system” i dalej coś tam coś jakieś najgłupsze słowo angielskie jakie wymyśliłam. Mam na komputerze 6 dysków, więc dało radę rozwalić jej wszędzie. Sylwia mi pomagała i jakoś się udało. Jak na razie nic się nie zmieniło i wszystko jest tak jak zrobiłam. Wszystkie dramy i programy trzymam przy sobie i mam je w torbie. Potem jeszcze wieczorem nasłuchałyśmy się z Sylwią wrzasków ojca. Kolejnego dnia niestety nie miałam już dostępu do komputera. Jak wróciłam ze szkoły nie tknęłam go… i nie odzywałam się do ojca. Jak miałam iść do szkoły to padało. Matka do mnie, że mam wsiąść parasol. Szkoda, że wszystkie parasole w domu były rozwalone i na co mi taki? Oczywiście mama musiała powiedzieć ojcu, że są rozwalone i mógłby naprawić, na co on: „A po co? Niby dla kogo?”. Od rana się unikaliśmy i nie patrzyliśmy sobie w oczy ani na siebie. To przykre, ale nie mogła wytrzymać - miałam go dość i nadal mam! Chory człowiek! Uczepił się mnie i nie popuści dopóki się z tego grajdoła nie wyniosę. No nic muszę przeżyć. Nawet jak mama się go pytała, czy mnie zabierze bo pada i w ogóle to on: „Nie.” I kropka. Spoko, przejdę się, założę kaptur i pójdę. Od tego dnia jakoś wracanie do domu stało się wielką męczarnią. Nie miałam ochoty oglądać nikogo z domu nawet Sylwii, bo byłam taka zdołowana jak ja. Ona jest inna ode mnie, potrafiła po kłótni z ojcem po godzinie z nim już normalnie gadać. Ja niestety nie potrafię tak… moja duma mi na to nie pozwala! Po za tym słuchanie ciągłych komentarzy na mój temat mnie za bardzo wkurza, nikt nie lubi jak się go nazywa od najgorszych tak, że ma się ochotę wziąć sznur i powiesić na klamce od drzwi – dosłownie. Miałam straszne dołki, tylko szkoła mnie z niego podnosiła i moje kochane krwinki. To chyba tyle z tego dnia, a raczej dni. Przykre… That’s so sad!
***
To tyle na dziś, mam wielką nadzieje, że zdołam pokazać wszystko co chcę. Kolejny dzień jest bardzo smutny i to samo z następnymi. Trzymajcie się... może uda mi się w poniedziałek, albo juto jeszcze wejść. W poniedziałek może się uda bo mam Technologię informacji i jak usiądę za pozwoleniem pani to popiszę na lekcji i szybko wrzucę. Oby! A na razie spadam ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz