Hello, Hello! ^^
Ale mam fazę dzisiaj na pisanie. Ojciec gdzieś wyjechał więc wbijam na komputer puki mogę i będę pisać, jak długo się da. Młahaha…
Dzisiaj był bardzo ekstremalny dzień w szkole. Jak wracałam do domu wczoraj wpadłam do sklepu, żeby kupić krzyżówki. Jak w domu usiadłam i zaczęłam rozwiązywać to tak mnie pochłonęło, że nie tknęłam w ogóle rachunkowości na jutrzejszy sprawdzian (dzisiejszy). Masakra... to uzależnia. Poważnie.
W szkole zaczęło się pięknie… wbijamy do sali, a tam – pustki! Jak widać nikomu się nie kwapiło, żeby pisać sprawdzian. Pati pokazała mi swoje zdobycze – 2 krzyżówki, a Szymon sudoku. Będzie co robić na 4 lekcjach. Ela (pani od rachunkowości) powiedziała, że poczeka aż pojawi się więcej osób i na drugiej lekcji będziemy pisać. Uff.. dzięki ci kobito. Po jakimś czasie pojawiła się duża część klasy, w tym Julia – piękna, „pobabna” podróżniczka, która wyjechała do Anglii na parę dni i Ewelina – równie „pobabna”. Ja do niej:
– Umiesz?
– Nie! A ty?
– Ha, nie!
– Piąteczka!
No i zaczęłyśmy się uczyć. Czytałam jakieś pierdy o wekslach i pisałam wzory na karteczkę. Julia to samo. Ela robiła nawą lekcję i coś tam gadała, a my w tym czasie kułyśmy – co wleciało to wyleciało. Koniec lekcji i zaczęła się przerwa – pojawił się stres.
Sprawdzian to był jakiś pogram – te zadania to nie wiem skąd ona to wzięła i nie chcę wiedzieć – także ten… ja i Julia poległyśmy na ostro. Biedaczka rypała wszystko ode mnie, a ja jechałam na spontana. Tyle ile umiałam napisałam, wszystkie zadania „abcd” postrzelałam, a otwarte napisałam troszeczkę. Wyszło na to, że dwa najtrudniejsze zadania i najważniejsze – odpuściłam sobie i za tym poszło, że Julka też. Zamiast normalnie oddać wypełnione 2,5 strony A4, oddałam 1,5. Jestem asem!
Dała nam przerwę i potem już pamiętam lekcję jak przez mgłę… wszystko zleciało tak szybko. Otwarłam krzyżówkę i od Patrycji dostałam wykręślankę i już nie było…. spisałam aby z tablicy wielgaśny rozpis jakiegoś zadania, żeby mieć! Zadziwia mnie to jak Kasia to wszystko rozumie. Ja patrzę w tą tablicę i aby widzę cyferki 1 2 3 4, a ona z panią prowadzi dyskusję: „A roszę panią, a tak może być?”; „A proszę panią, a tutaj nie powinno być inaczej?”. Podziwiam cię Kasiu – będziesz świetną księgową! Ja na pewno nie – ja będę szefem kuchni mojej restauracji i cukierni, oraz będę miała kawiarnie i będę tam baristą. O tak! ^^
Muszę także wspomnieć o momencie, który sprawił, że do końca rachunkowości i powrotu do domu się śmieję. Jak byłam zajęta znajdowaniem kolejnego hasła w wykreślance, to Pati się do mnie odwróciła z pytaniem co do zadania… biedna. Zdążyła tylko powiedzieć: „Co robimy?” i w tym momencie, kiedy jedna z osób z klasy pisała zadanie przy tablicy robiła to chujowe zadanie, Ela rzekła: „Tak.” Momentalnie, zaczęłam się dusić ze śmiechu… pogrom. Julia też nie wytrzymała i zaczęła się śmieć – nie nagłos oczywiście. Jak już się w miarę uspokoiłam, to Julia do mnie: „Tak.” i znowu to samo. Nie no pogrom…. widziałam jak Szymon się patrzy i nie wie o co chodzi… postanowiłam mu wyjaśnić i napisać esa. Kiedy pojawiła się przerwa… mogłam się pośmiać! No co za ulga! A wtedy pojawiła się kolejna zwała. Ewelina rozwiązywała krzyżówkę i było hasło: „polska lodówka” na co Patrycja: „HAMBI” – JEB JEB JEB ^^ Kocham ich normalnie, co ja bym bez nich zrobiła? NIC! Lekcji niestety nie pamiętam, bo Ela miała nas już dość – było to widać. Wkurwiła się z lekka. Ale co tam. Jak zadzwonił dzwonek i zaczęli się pakować – my tak z Julią na siebie: „To już koniec rachunkowości?”. Szczerze nie zauważyłam, że zleciały już 4 godziny! Też coś.
Pech chciał, że musiałam z Julką wyjść jako ostatnia z sali i Elka do niej: „Julia. Mieliśmy już układ złożony?”, ta nie dosłyszała, bo w tym czasie wchodziła inna klasa do sali i zrobił się lekki hałas więc nic nie powiedziała, a ona znowu – w sensie Ela: „A co to jest Julia, układ złożony?”, a Julia z braku czasu odpowiedziała tylko: „Tak.” i wyszła ze mną śmiejąc się na cały korytarz. Ja pierdole… to było epickie ^^
Ekonomika to stypa. Nawet nie chcę mi się patrzeń na tą kobietę. Wnerwia mnie i tyle, głupia baba. Laski się śmiały, że siedziała przy biurku i coś tam pod spodem grzebała, a po chwili SMS od Pati: „Księżniczka Ania bawi się pod biurkiem” – hasło mineta, były na samym początku. Potem szło parę SMS-ów od Patrycji, ale nie mogę napisać, bo mi nie kazała : <
Tak więc, wróciłam do domku po tym pięknym dniu – choroba mnie bierze. Siedzę sobie spokojnie na komputerze, chociaż ociec zawitał do domu. Obczaiłam co tam słychać u wiadomo kogo i oto co znalazłam:
Taemin wygląda jak jakiś hipis i te włosy - Boże, a Key – WOW ^^ brak słów, z Minho mam polew – jakie on ma kędziorki na głowie, trochę jak afro. Winogrono – bez komentarza, a Onew jak hindus. Nie wiem jaki ma to być „Sherlock”, ale zobaczymy. Ciekawe jaki będzie klip do tej piosenki. Premiera piosenki w internecie planowana na 19 marze… jeszcze 6 dni – JUPI!
Dzisiejszym hitem co do piosenek jest BIG BANG!
Szkoda, że nie jestem z nimi na bieżąco, a bym musiała… pojawiły się ostatnio nowe ich piosenki – luty i początek marca. Co mnie dziwi, piosenkę „Blue” nie miałam ja pierwsza na komórce tylko Jola. Przez jej współlokatorkę w akademiku, która jest maniaczką K-POP-u (pech chciał, uwolniła się od mnie i od Sylii, a dostała nowe dziecko Korei). Piękna piosenka, ale dzisiejszym hitem jest nie ona tylko:
FANTASTIC BABY
GD i jego śmieszna długaśna grzywa mnie powala.... na wszystkie kolory: róż, czerwony, żółty, czarna, biała - brakuje zielonej i niebieskie, ale niebieskiego nie mógł, bo zaklepał go....
T.O.P - jak się na niego patrzyło, to już mi zaczęły się podobać te jego turkusowo-niebieskie włosy... śmiałam się z nich na początku jak go w lutym zobaczyłam, a teraz mi się podobają. Zgadnijcie jak na niego mówię... Skuter... tak jak jest ten koleś od techno - taki Niemiec. Wyglądają podobnie. Był czas że mówiłam na niego też RBD - bo przypominał mi tych kolesi z tego argentyńskiego bodajże serialu, czy telenoweli. Był tam taki co malował sobie włosy na różowo i żółto - nie wiem jak się nazywa, bo tego szajsu nie słuchałam.
Taeyang, czyli koleś którego miałam jako pierwszego wykonawce koreańskiego na telefonie. Zakochałam się przypadkiem w "Wedding dress" i potem już poszło z górki od obejrzenia You're Beautiful. Te jego tatuaże, sporo ich ma... ale te włosy... wyglądają jak szczotka do butów - dosłownie. Ale chłop ma kawał dobrego głosu, jest świetny!
Daesung - koleś ma mega mięśnie... jak jest przywiązany do tych łańcuchów. Poza tym nie mogę nadal z Sylwią zdzierżyć tego, że farbneli go na blond... fuj. Jak on strasznie wygląda, jak ma czarne jest taki uroczy. U niego mi się podoba to, że ma takie malutkie oczy - jak się uśmiech, lub śpiewa, automatycznie zwężają mu się do kresek. Urocze ^^
Seungri jaki podrapany przez te kobiety. Jola ostatnio stwierdziła, że ma najbardziej normalną fryzurę z nich wszystkich. W sumie to racja, ale ona i tak na nich patrzeć nie może.
Teledysk jest świetny, chociaż nie wiem o co w nim chodzi... wypasiony! Piosenka:
bit... 1000/10
tekst: jak na razie pamiętam tylko angielskie słowa i najbardziej czaderskie co się pojawiło, czyli : BUM SZAKA LAKA w wykonaniu T.O.P. - a
Uff... to tyle na dziś, muszę opisać jeszcze dni zaległe i moje urodziny. ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz