poniedziałek, 26 marca 2012

Normalność mnie wykańcza... chcę być sobą!

Dobry n.n

Tak wiem że dawno nie pisałam, ale nie miałam weny. Trochę się działo przez ten czas. Mam nadzieję, a raczej chcę coś napisać między środą a piątkiem, bo będę miała rekolekcje.
Dzisiaj nic ciekawego się nie działo, poza tym że nie będę miała przez cały tydzień lekcji z Uleńką! Jednak cuda się zdarzają. Zamiast prawa, dzisiaj np. miałam język niemiecki! Wiem… kolejny shit, ale lepsze to niż Ulka. Chciałam pogratulować Dusiowi za pracę jaką stworzył, a mianowicie: Ocena  wychowawcy. Są tam wypisane plusy oraz minusy z kartek, które każdy otrzymał i wypełnił. Ja osobiście napisałam minusów na 3 kolumny, a plusów 0. Dusio to przekształcił w bardziej  formalny język i wydrukował. Jak się to czytało to aż kopara opadała. Brawo!
Wkurza mnie strasznie Szymon i jego „wypowiedzi” na temat mojego hobby! Cóż, jak ma nadal zamiar nazywać Key (czyt. Ki) „Kijem” – to nie będę już taka miła! Już nie mówiąc o tym co on lubi, bo to aż jest żenada… psss~! Sam jesteś TYKA!
Teraz pomyślmy co muszę opisać jeszcze: Moje urodziny, piątek nad jeziorem z tak zwanymi „psami”, wypad z dziewczynami na zakupy i sobotę u Julii. Laski wciąż mi trują, że mam opisać 8-nastkę! Okej, okej… postaram się zrobić to jak najwcześniej!
Musze sobie poprawić humor, ponieważ miałam dzisiaj, a może wczoraj ciężki dzień. wszystko wina tych terminów i zmiany czasu na czas letni. Teraz chodzę jak ledwo żywa… niewyspana! aż się dziwię, że dzisiaj dojechałam do szkoły. Była taka piździca z rana, że jak jechałam z Sylwią na rowerach to nie zmarzłam. Na trawie był jeszcze szron… kurwa co to jest! Mamy wiosne do cholery. Teraz czeka mnie nauka z języka polskiego – lektura to  „Nie-boska komedia”. Nie przeczytałam jej i streszczenia też. Nawet kiedy byłam na lekcji i słuchałam, nie mam zielonego pojęcia o co w tym chodzi. Pozostało tylko posiedzieć i znaleźć szybkie streszczenie… Good Luck!
Co do moich lśniących chłopców, to ciężko pracują. Ich nowy album sprzedaje się jak świeże bułeczki z Nuttellą. Sama bym chętnie go kupiła, ale życie w takim kraju jak Polska dobija mnie biedą. Wspomóc artystę w jego dalszym rozwijaniu się i uhonorowanie za ciężką pracę, którą odwalił to z pewnością to co fan ma w głowie kiedy zakupi albumu, ale JA NIE MOGĘ! To mnie strasznie dobija i zazdroszczę wszystkim fanką, które uczyniły to co powinny. Mam album ściągnięty – chlipchlip – ale to daje tyle radości, że na pewno w przyszłości nie oprę się i kupi oryginalne albumy nie tylko SHINee. Osobiście o nim nic nie napisałam jeszcze, bo nie było okazji, dlatego teraz mam czas i poświęcę na to sporo czasu! Zaczynamy!
Album w wersji on-line pojawił się 19 marca w Korei, czyli u nas dokładnie o godzinie 16:00 w niedziele 18 marca. Niestety o tej godzinie byłam nie obecna w domu i wróciłam po 18:00. Gadając z koleżanką z fanklubu zorientowałam się, że ALBUM JUŻ JEST DOSTĘBPNY! Wbiłam czym prędzej na stronę, z której ściągam wszystkie albumie i po chwili zaczęłam słuchać pioseniek! Oto okładka owej płyty!

Jestem oczarowana tą płytą… ciężko cokolwiek powiedzieć za jednym razem, nawet nie wiem czy istnieje tyle przymiotników, które by opisały dostatecznie to co mi chodzi po głowie kiedy rozmyślam na temat tego albumu. Taka ulga w końcu słuchać Ich w ojczystym języku! Po roku i 6 miesiącach, w końcu wrócili! Yeah!
Trochę się wytwórnia wycwaniła, bo sam w sobie „Sherlock” to połączenie dwóch piosenek z płyty: „Clue” i „Note”. Oczywiście trzy piosenki są na płycie i przez to jest 7 piosenek! Tutaj mam nawet obrazek, który pokazuje co jest w danym momencie śpiewane i z jakiej piosenki. Sama chciałam zrobić coś takiego, ale inni mnie uprzedzili!
Wystarczy kliknąć i się powiększy
 Ok, a teraz czas na listę piosenek!:
1. "Sherlock 셜록 (Clue+Note)"
2. "Clue"
3. "Note" 
4. "알람시계 (Alarm Clock)"
5. "The Reason" 
6. "낯선자 (Stranger)"
7. "늘 그자리에 (Honesty)" (Always At That Place (Honesty))


Jak od razu włączyłam telefon, stwierdziłam że zacznę od początku słuchać. Czas ocenić każdą piosenkę z osobna!
->  " Sherlock 셜록 (Clue+Note) " - zaczyna się świetnie kiedy słychać głos Minho jak szepcze: "Shinee is Back! Shinee is Back! Shinee is Back!" i BUM BUM BUM BUM BUM. Słychać w niej wiele razy odgłos rozbijanej szyby - śmieszny efekt! PIOSENKA JEST GENIALNA! Jeżeli chodzi o angielski to daje 4/5, ale dla Key zdecydowanie 5/5!^^ Teraz kiedy chodzę po chacie śpiewam w kółko: I'm so curious yeah! No po prostu genialne. Rap Minho i Key jest niewiarygodny: chłopaki pokazali klasę! Jak zwyklę zresztą! to samo tyczy się Onew, Taemina i Jonghyun - DEBAK! Słowo które umiałam wypowiedzieć po przesłuchaniu pierwszy raz piosenki to "MĄKA"!^^
Sherlock 셜록 (Clue+Note)
-> "Clue""Note" sobie podaruje bo to i tak prawie to samo co "Sherlock". Jak słuchałam płyty, to myślałam, że mi się piosenka powtarza, a tu się okazało że to inny utwór! 
Clue
Note
-> "알람시계 (Alarm Clock)" tę piosenkę napisała Jonghyun, aż się nie chce wierzyć. Zaczyna się świetną muzyką. Kiedy słychać głos Jjong, aż się nie dowierza. Strasznie mi się ten fragment podoba kiedy on śpiewa. Ogólnie bardzo rytmiczna i kołysząca nuta. Jedna z ciekawszych kompozycji na płycie! Polecam:
알람시계 (Alarm Clock)
-> "The Reason" - ten utwór poruszył chyba wszystkie fanki jakie sięgnęły po album od razu po wrzuceniu go do internetu. Czytając opinie innych, czytałam tylko: "The Reason jest świetne... najpiękniejsza piosenka z całej płyty!" i nie ma się co dziwić, bo taka jest właśnie prawda. Kiedy słuchałam jej miałam ochotę się popłakać... TO JEST ARCYDZIEŁO! Onew! Bije dla ciebie pokłony za Twój cudowny głos... miałam dosłownie kisiel w gaciach jak tego słuchałam! Teraz ta piosenka jest najlepsza kiedy jestem sama i do tego na zewnątrz. Jazda rowerem przy tej piosence to sama przyjemność! Wystarczyło że usłyszałam tą gitarę na początku, a już mieli mnie na wyciągnięcie ręki! Nadal z niej nie mogę... CUDOWNE! Już chcę zobaczyć ją jak jest wykonywana na żywo! Najpiękniejszy moment to: 2:52 - ONEW POWALIŁ MNIE NA KOLANA! Nic dodać nic ująć - Słuchajcie Shinee - The Reason Dzieci!
The Reason
 -> "낯선자 (Stranger)" - ta piosenka jest doskonale wszystkim znana, ponieważ pojawiła się na pierwszym albumie japońskim Shinee. Można było się tego spodziewać, że wybiorą jakoś piosenkę z tej płyty i przerobią, ale że wybrali akurat tą którą potrafiłam słuchać na okrągło przez bite 2 godziny do dziennie! Nie do wiary! Kocham ją ponieważ Key śpiewa w niej tak wspaniale, że aż mi się uszy roztapiają! Jest tylko jeden jej minus - Winogrono śpiewający jak cyganka na samym początku... dobrze że tylko przez pare sekund! Poza tym, właśnie "Stranger" jest jedną z piosenek promujących ich comeback, którą Shinee śpiewa na występach! A oto ona:
낯선자 (Stranger)
-> "늘 그자리에 (Honesty)" (Always At That Place (Honesty)) - i ostatnia piosenka i za razem druga najlepsza! Dziwne, że nie "Sherlock", ale ta piosenka poruszyła moje i Sylwii serduszko! Jest tak prześliczna po pierwszym odliczaniu przez Minho "Ha, Dul, Set" oraz dźwiękach gitary akustycznej, którą zresztą słyszymy do końca utworu. Napisałam do niej już cały teks, żeby sobie śpiewać - niestety bez rapu Minho, bo nie nadążyłam za nim.^^ Posłuchajcie jej i się zakochajcie... Sylwia omal się nie popłakałam jak usłyszałam kiedy Taemin zaczął śpiewać refren. Miała łzy w oczach. Ja osobiście uwielbiam kiedy Key śpiewa: "feel love" - oł je! ^^ Ostatnie słowo należało do Minho: "Kuma wo!" - tzn. Dziękuję Ci! ta pisenka także jest autorstwa Jonghyun'a - brawo dla niego! Świetna robota:
늘 그자리에 (Honesty)

I tym sposobem dobiegłam do końca opisu 4 mini albumu SHINee "SHERLOCK". Jestem szczęśliwa, że tej chwili dożyłam. Mam nadzieję, że w przyszłości będą mnie czekały kolejne niespodzianki od lśniących chłopców. W maju mają trasę po Japonii, a potem będzie już 3 album! CZEKAM! Jeszcze w tym roku! "Super Hero" - jeżeli dobrze pamiętam, lub samo "Hero". Podsumowując:
Płytę rozpoczął Minho słowami "Shinee is Back", a zakończył "Kuma wo!" - DZIEKUJEMY! 

Obecnie Szajniaki promują się i ciężko pracują np. występy w telewizji... codziennie i w radiu!
SHERLOCK - 22.03.12r. dzień premiery albumu (w formie płyty) i teledysku
STRANGER - 22.03.12r.
Taemin i jego włosy... tak! PODOBAJĄ MI SIĘ! BARDZO! WYKRZYKNIK! Chociaż są prawie takie same długie jak moje... ja mam dłuższe!^^ 
Key - <3
Onew - super włosy!
Minho - wygląda jak za debiutu tyle że w brązowych włosach!
Jonghyun - wygląda w porządku 
Jest dużo tych występów, z następnego dnia i kolejnego i z dzisiaj i z wczoraj i tak w kółko... mają teraz kopa w tyłek z pracą... nie ma co! a tu zdjęcie ze słynnego radia:
Oraz pojawiło się to, o co się modliłam, czyli: taneczna wersja Sherlock'a! No to czas się uczyć! hohoho^^ Oglądając to za pierwszym razem rzuciło mi się najpierw fak że leży tam papier toaletowy!
Oraz to co pojawiło się wczoraj:
Same słodycze... jeee!^^^
Jak na razie teledysk SHERLOCK'A przez te 4 dni został wyświetlony na YT:  3.231.278 - ponad TRZY MILIONY! Niesamowite!
Jeszcze tylko parę śmiesznych filmików z ostatnich 2 dni:
MNIEJ NIŻ ZERO
MIĘSNY JEŻ
Jestem powalona obydwoma filmikami, ale mięsny jeż zdecydowanie wygrywa... oglądałam to chyba z 30 razy! Świetne! Nienawidzę "Pamiętników..", ale to jest Mistrzostwo! Onew - the beściak!
Co jeszcze miałam napisać... nie wiem. Chyba to wszystko!
Jak sobie siedziałam to znalazłam wersje "OPPA OPPA" po japońsku
Osobiście wolę wersję koreańską, ale popatrzeć na Donghae i Eunhyuk'a zawsze można!^^
Tekst - no cóż... po japońsku wszystkie koreańskie piosenki brzmią dziwacznie. A teledysk jest TANDETNY!
To tyle na dziś!
PRZEPRASZAM WSZYSTKICH KTÓRZY PRZYSZLI TU Z NADZIEJĄ POCZYTAĆ SOBIE COŚ O MNIE, NIESTETY DZISIAJ NIE MAM NASTROJU I BĘDĘ PISAŁA O SOBIE PÓŹNIEJ! BEZ ODBIORU~! BZZZzzzz....

czwartek, 22 marca 2012

SHINEE IS BACK! SHERLOCK! ^^

Hello Hello,

O TAK! Dzisiaj jest piękny dzień. Zdecydowanie! Wczoraj napisałam, że czekam na teledysk "Sherlock'a". Nie doczekałam się wczoraj, chociaż 22 marzec w Korei zaczął się o 16:00 21 marca naszego polskiego czasu. Patrzyłam co godzinę, ale wątpiłam że wstawia o pierwszej lub drugiej w nocy. Dlatego ustawiłam sobie budzik o 4 rano u nich była wtedy 12, no to nawet żeby wstawić teledysk. Obudziłam się, ale nie było - pewnie się zastanawiacie jak weszłam na komputer, sprawdzałam na komórce. Zasnęłam i obudziłam się o 7 na autobus. W łóżku znowu sprawdziłam czy nie ma i nadal nie było - no nic. Postanowiłam odprowadzić Sylwie do szkoły, ale ona szła na 9 i to ona mnie chciała odprowadzić. Ok, więc poszłyśmy obok jej szkoły. Jak ja minęliśmy, stało się coś strasznego...
Za rogu wyszedł Karol. O matko! Jakbym nie była z Sylwia to bym uciekła. Ale musiałam iść, a potem skręciłam i widziałam że on pójdzie prosto więc mieliśmy się rozdzielić. Niestety się pomyliłam! Poszedł za mną. Myślałam, że się zesram ze strachu. Rozwaliła mnie siostra, bo nie mogą go zobaczyć. Obracała się jak głupia, a ja przez zaciśnięte zęby do niej: "Za tobą, głupku!". Żeby nie było gadałyśmy o pierdołach, same na chodniku z NIM za plecami - Kurwa! Po jakimś czasie skręcił, a ja rodziłam się z Sylwia i poszłam do reszty klasy.
Zapominałam napisać gdzie jechałam na wycieczkę. Parę razy w roku jedziemy do jakiejś tam Wyższej Szkoły odbębnić zajęcia z technologii informacji w projekcie, który na nasza klasa. Sam suchar, ale mamy darmowe prezenty i wyjazdy. Julia razem ze mną jeździ tam od początku, a reszta dopiero później się do kumplowała. W sumie najlepszym plusem jest to że mamy tam darmowy obiad tak zwany "Obiad z Unii". Są naprawę dobre i do tego mamy jeszcze coś słodkiego. Kiedyś by wieki soczek, jakiś deser lub jogurt i drożdżówka, a teraz bułka z szynka i kupa masła, mały paczek w kartoniku, jabłko i mały rogalik. Oj... fundusze im się skończyły? No nic...
W autobusie o 8 sprawdziłam czy już jest teledysku, ale nie było. Jak powiedziałam laską że wstałam o 4, żeby sprawdzić czy jest MV to powiedziały, że mam się leczyć. Czasem jednak nie powinnam im niektórych rzeczy nie mówić. One tego nie rozumieją. Oczywiście nowych zdjęć SHINee z albumu też nie chciały oglądać. Kto mi cisnął najbardziej?  Mam się poskarżyć? Nie trzeba się długo zastanawiać kto... Ewelina. Ona jest jak mój ojciec. Będzie to robiła chyba do końca... Aż się nie wyprowadzę z tego kraju! Pewnie się śmiejesz, co? Zobaczymy kochanieńka ^^
Jak już dojechaliśmy prawie na miejsce, było przed 9. Równo dwie minuty po 9 szybko sprawdziłam czy jest i... JEST! O Matko, omal nie wyskoczyłam z fotela. Zaczęłam fikać jak dziecko na co Julia reagowała zażenowana mina. Zawsze tak robi, kiedy mam podobny atak. Chciałam jak najszybciej wyjść z autobusu i polecieć do tej szkoły na komputer, bo zawsze siedzimy przy komputerach. Dziewczyny mówiły żebym się opanowała, ale ja nie mogłam. One gadały: "Jaka to różnica, czy obejrzysz go dziś czy za trzy dni?", a powiem wam że jest różnica. Już jedną premiera teledysku Shinee mnie ominęła - Lucyfer japoński, nie miałam neta, bo się zepsuł. Obejrzałam go na komórce po premierze. To nie to samo, ja musiałam to zobaczyć. EXO widziałam w dniu premiery, a Shinee ma nie znaczyć? No chyba jesteście nie poważni. Tak więc kiedy weszliśmy do budynku nawet nie czekając za laskami zaczęłam biec po schodach, a za na Pati. Miałam do pokonania 100 stopni, ale byłam tak pod jarana że aż się unosiłam na tych schodach. Pod sala miałam ochotę rozwalić te drzwi, bo kolesia nadal nie było. Ale mnie nosiło. Biedna Paulina miała mnie za wariatkę, cały czas mnie obserwowała do szkoły. Uśmiechałam się sama do siebie, taka byłam szczęśliwa. Nie wytrzymałam i zaczęłam prosić Patrycje żeby mi dała telefon. Ona nie chciała, a Paulina jej jeszcze nie kazała, ale jak zaczęłam gadać: "Proszęproszęproszęproszęproszęproszę!" w końcu się zgodziła i zaczęłam oglądać. Ale miałam ciary... Lol! ^^ odpaliłam i...
SHINEE IS BACK~!
To były najpiękniejsze 4 minuty i 28 sekund w tym tygodniu. Oparłam się o ścianę i że słuchawkami na uszach zaczęłam chłonąć każdy ruch i dźwięk. Piosenkę "Sherlock" znam już prawie na pamięć. Zapominałam napisać, że w niedzielę już miałam płytę na komórce, ponieważ premiera w internecie była właśnie w sobotę o 16:00 czyli o 12 w nocy następnego dnia w Korei! O płycie napisze na pewno, szkoda że nie mogłam wcześniej.
Oglądając wideo cieszyłam się jak nie wiem... Jakbym się naćpała. Paulina do mnie podeszła i powiedziała: "Ty się na serio cieszysz! Pati, patrz!" i już jej nie słuchałam, bo zobaczyłam Key. Nawet nie minęła chwilą, a pod sala było pełno osób, a ja byłam w swoim świecie. Nie ogarnęłam zbytnio, jaka była fabuła wideo klipu, bo jarałam się chłopakami i tańcem. Choreografia jest niesamowitą. Te ruchy jak fala na stadionie w czasie meczu. Oni tam płyną, pełen synchron, dorównało Lucyferowi nie ma co. Oby się SM zdeklarowało i zrobił filmik z tańcem, módlmy się!
Kiedy Key w 1:58 powiedział słynne "Mąka" (moka) pisnęłam! Do było piękne. A Minho jak tam wyglądał... Cudownie! To samo tyczy się Onew i Taemina. Już jakoś przywykłam do tych długich włosów, ale i tak najlepiej wygląda w krótkich - moim zdaniem oczywiście, ale i tak jest niesamowity. A co do Winogrono to na fajne włosy. I jeszcze ta głupia jedna laska z Girls Generation - tak na nią patrzyłam i zapominałam jej imienia, a to przecież tak głupia Jessica której Syla nie lubi i ja też.
Dla Key brak mi słów... Zatykało nie za każdym razem jak się pojawiał.
Zostałam na korytarzu sama, a wszyscy już zdążyli wejść do sali. Usiadłam przy komputerze i okazało się że akurat na moim komputerze nie działa sieć. Cholera mnie wzięła. Ale wskoczyłam na siedzenie Eweliny i tam operowałam przez parę minut chociaż.
Koleś strasznie smęcił na wykładzie. Zasypiałam, a dziewczyny gadały o tym jak to one są głodne i chcą iść na darmowy obiad z Unii. Mieliśmy program dzięki któremu można było zrobić własny program. Pobawiłam się z dziewczynami i poszłyśmy na obiadek o 11:30. Miałyśmy dzisiaj ziemniaczki, surówkę i kotleta schabowego. Bardzo dobre, ale nie miałam siły całego zjeść.
Wróciłyśmy do sali i koleś zwrócił mam uwagę, że mamy być cicho. Ale i tak śmiałyśmy się i mało ogarniałyśmy z tego co on mówi. Pati i Ewelina miały niezły ubaw, szkoda że pan nie był taki rozrywkowy. Jak już dobiegało końca nasze spotkanie z panem poważnym i nudnym. Robiliśmy na komputerach ostatnie zadanie: zrobić własną przeglądarkę internetowa. Zrobiłam ja szybko i bez problemów, ale problem miały moje sąsiadki: Patrycja i Ewelina. Obiecały, że jak im zrobię to Pati mi da telefon i będę mogła obejrzeć Shinee. Ok, jak dla mnie bomba. Koleś nie kazał nam wyjść póki nie pokażemy mu zrobionego zadania. Zrobiłam im przeglądarkę, a one zawołały pana. Kazał sprawdzić czy działa więc Ewelina wpisała: fejsbuk.pl nie świadoma tego co się za tym adresem kryje, a było to - STRONA PORNOGRAFICZNA! LOL! Cała klasa się zeszła żeby to zobaczyć. Najlepszy i tak był pan! Stał z pokerface na twarzy i był zły... Wkurwił się ale sobie poszedł, a my zwiałyśmy.
W drodze do domu pisałam z Sylwia, bo też udało jej się obejrzeć teledysk, jak od razu jej napisałam że jest. Poleciała do biblioteki na komputer i tam zaczęła oglądać. Umówiłam się z nią jak przyjadę. Po drodze wzięłam telefon Pati i oglądałam. Nie tylko Sherlocka, ale i CN BLUE moje kochane. To był pierwszy zespół koreański jaki pokochałam. A oni też mają comeback, a tu ich nowa wspaniała piosenka. Ach... Mój numer 3 Perkusista Minhyuk:
Potem napisze o ich comebacku, a wracając.
Pożegnałam dziewczyny i poszłam się spotkać z Sylą. Aż z radości pobiegłam do niej i ja przytuliłam, a ona myślała że uciekam przed Karolem. Całą drogę do sklepu gadałyśmy o teledysku. Nie ma co to wielkie przeżycie dzisiaj. W sklepie kupiłam sobie nowe trampki, a oto one:
A w tle Hellena^^ może nie takie jakie chciałam, fioletowe z 250, ale są przynajmniej 5 razy tańsze i ładne, prawda? A tu moje stare trampki, które mają za sobą tyle wspomnień jak moje zgony nad jeziorem i biwak ^^
Koło domu minęłyśmy tatę w samochodzie. Na mój znak zaczęłyśmy biec do domu. Jak tylko wparowałyśmy do domu to na komputer i już o godzinie 16:25 miałam teledysk na komórce. ^^
Obejrzałam go dzisiaj chyba z 15 razy. Na telewizorze też mi się udało kilka razy, bo ojciec nie wracał bardzo długo.
To tyle na dziś. Piękna pogoda dzisiaj była, co nie? Całego porta napisałam na komórce. Mam go, nie zgubiłam, bo ostatnim razem jak byłam w tej szkole zgubiłam mój kochany telefon tam i mnie miałam go przez tydzień. Jola mi go odzyskała. Miałam wtedy Key na tapecie z owłosioną pachą, a dziś miałam Key z dwoma pachami n.n ^^;;

środa, 21 marca 2012

WIOSNA i WTOPA ROKU!

Witam Was,

                Mamy WIOSENE – chociaż na dworze piździ jak nie wiem. Miałam dzisiaj w szkole luz,  bo lekcje były wolne. A tak przebrałyśmy się z dziewuszkami w bardzo pobabne stroje. chyba jako jedyne w szkole – no cóż. Porobiłyśmy sobie zdjęcia i do domu. Ja siedzę, bo nie ma nikogo w domu. Czekam na teledysk „SHEROLCK’a”! Już się nie mogę doczekać… to będzie epicki moment! A teraz nadrabiam dni, które kara mi nie kazała opisać. Proszę:

PIĄTEK
**16.03.12r.**
Mam ochotę zapaść się pod ziemię i zostać tam do roku 2015. Trzeba być takim mistrzem jak ja, żeby pod wpływem alkoholu zrobić taki wstyd samej sobie. Ale zacznę od początku.
Był piękny słoneczny dzień jak dziś. Wczoraj miałam tyko dwie godziny lekcji, a reszta to w-f w ośrodku sportowym naszej w-fistki pani Kasi. Jest ona maniaczka sportu, ruchu i zdrowego odżywiania, oraz trybu życia. Zrobiła mam aerobik - normalny i z ciężarkami. Głupia, jako jedyna z dziewczyn wzięłam handle o masie 1 kg. Teraz mam cholerne zakwasy po tych podnoszeniach na całych rękach.
Było strasznie - zrobiłam wszystkie ćwiczenia. Nie wiem czemu, może w końcu się poruszać. Ćwiczyłyśmy na małej sali z wielkimi lustrami na ścianie. Byłam na samym przodzie i widząc siebie całą spocona i czerwoną na twarzy z wysiłku robiło mi się słabo. Ciągły ruch: lewa, prawa, lewa, prawa, góra, dół, góra, dół. I do tego... rozciąganie moi państwo. Mam obolałą szyję od podnoszenia jej przy brzuszkach. Po skończeniu nie miałam siły się przebrać, a co dopiero jechać rowerem do domu. Jak z dziewczynami byłyśmy w szatni to oczywiście nasze kochane "dziunie" musiały lecieć na wagę i się zważyć. Boktan (znaczy się Magda, tyle że Bogdan przez "k" od niemieckiego :-)) i Żunia (tutaj imię nie jest ważne. Ważne jest że ona na OGROMNĄ żuchwę - Elżunia jebana) i chuda jak deska od kibla Żunia oznajmiła , że ta waga jest zepsuta, bo pokazało jej "36". 36? 36! A słownie: trzydzieści sześć. Kto w moim wieku waży tyle? Przecież Asia moja siostra co ma 3 lata waży 25 kg. Spojrzałam na Ewelinie z wypisanym na czole: "ŻAL". Jak wyszły nasze księżniczki to Natalia, która ostatnimi czasy przestała się zadawać z nimi, a one z nią powiedziała: "Trzydzieści sześć kilo ważyłam w przedszkolu."
Wróciłam jakimś cudem do domu i zjadłam obiad: 3 naleśniki mojej produkcji. To był mój ostatni posiłek do końca dnia. Potem musiałam wyruszać do sklepu na dwugodzinną odsiadkę w sklepie z wolontariatu! Zgłosiłam się z Julią na zbiórkę żywności, że pomożemy w sklepie. Miałyśmy już coś takiego w Święta grudniowe, a polega to na tym, że: stoisz przy kartonie i dziękujesz jak ktoś coś wrzuci. Nie miałyśmy ulotek, więc ludzie nie bardzo wiedzieli co to jest grane. Tak brali ulotkę, przeszli się po sklepie i wrzucali coś do kartonu – a tak nic. Jedynie siedziałyśmy na tyłkach przez dwie godziny na parapecie. Chociaż był tylko jeden koleś – spytał się nas na co zbieramy jak był pod kasą, a my że na zbiórkę na święta, to kazał na iść i kupić parę rzeczy do 20 zł – i to by było na tyle.
                Po odbębnieniu roboty poszłyśmy z Julią pod sklep monopolowy gdzie się umówiliśmy  Patrycją i Ewciną. Pauliny nie było bo się kurowała w domu, a Szymon był na zakupach. Pati wpadła, że jest zła i ma ochotę sobie porządnie wypić – najlepiej wódkę. Nie wiem co mi do tego łba poszło, ale też kupiłam sobie – kolejny raz to samo. Standardowo 0,2 l Gorzkiej Żołądkowej Miętowej, a laski po drinku jabłkowym. Potem jeszcze po fajki czekoladowe – super! Nadal nie mamy gdzie porządnie wypić, więc idziemy nad jezioro. Jak doszłyśmy, było tam sporo wiary! ławki były zajęte i trzeba było się ulokować na murku pod drzewami. I zaczęło się picie…
                Po pierwszym łyku z Patrycją stwierdziłyśmy, że ta jest wyjątkowo mocna, ale jak to Julia powiedziała: „Wódka nie ma smakować, tylko wykrzywiać ryj. A jak zaczyna smakować, to wiec że dzieje się coś złego.”! Także, ta wyjątkowo mordę wykrzywiała, ale piłam dalej. Miętowa to najbardziej znośna wódka jaką piłam i jest miętowa.
                Minęło trochę czasu, a ja już zaczęłam dostawać pety. Mam na komórce 7 nagrań kiedy idziemy z jeziora do Patrycji domu – ja jestem tam reporterką i mym zacnym przepitym głosem opisuję co widzę np. „widzę żółty słupek… o ten słupek jest metalowy! Ale fajnie! tuptuptup… ominęłam go! Łiii!”i wiele innych. Musiałabym kiedyś usiąść i całe jedno, albo pare nagrań wrzucić w formie tekstu! Byłaby zwała ^^
                Patrycja też wymiotła, bo poza kręceniem zdjęci i robieniem zdjęć… też ją trzasnęło i to nieźle. Jak złapała moją nogę i powiedziała, że ją kocha, a jak po chwili nie zdołałam utrzymać równowagi i poleciałam na ziemię. Nie bolało mnie oczywiście… odczułam to następnego dnia dopiero i mam podrapane ręce, a Patrycja nie miała takiego szczęścia. Uderzyła się moim kolanem w nos… uuu to musiało boleć.
                Śpiewając, drąc mordę, machając do nieznajomych, mówiąc do nich, śmiać się z nich i z siebie, oraz „golcując”(tzn. biegać) przeszłyśmy pół miasta. CO ZA WSTYD! Dla kogo wstyd, dla tego wstyd… dobrze, że nie miałam roweru! Ludzie się na nas patrzyli… głownie to na mnie i na Patrycje. Chociaż próbowałyśmy być poważnie… hmmm nie ukrywajmy – nie wychodziło nam zbytnio. Na nagraniach zresztą to słychać. Podam pewien przykład jaki mnie rozwala. Idę sobie z Patrycją po chodniku i jej coś mówię, a ona nagle : „Kasia patrzy Cyfrowy Polsat mają! Jakby to powiedziała pani Lewek (pani od historii) burżuazja!” – jebłam jak to usłyszałam! Patrycja Agentka. A to jeszcze nic, to tego co tam jest!
                Musiałyśmy odprowadzić Julię, bo do domu musiała iść. Naszej agentce chciało się iść do toalety, więc poszłyśmy we dwie do jej domu, a Ewelina zaprowadziła Julię. Jak weszłam do pokoju i usiadłam na Patrycji kanapie, to myślałam że tam zjadę… Kręciło mi się cholernie w głowie – to w lewo to w prawo. Dobrze, że wyszłam na dwór. Ponieważ dziewczyny były głodne zaczęłyśmy iść do sklepu z bułkami – jakimś cudem zawsze tam idziemy kiedy jesteśmy głodne. Kiedy Pati wyszła ze sklepu z bułką i butlą wody i ruszyłyśmy na ławkę. Ta ławka jest nam bardzo znana… to tam siedziałam zgoniona w urodziny Szymona i taksówka mnie zabrała do domu i to tam w wakacje siedziałyśmy o 8:00 po nie przespanej nocy pod Lidl’em po jednych z grillów Patrycji. Zanim zdążyłyśmy dojść do ławki stało się TO…. WTOPA NA GIGANTYCZNĄ SKALĘ:
                Pod jednym ze sklepów stała grupa chłopaków. Nie wiem ile ich była, może z 8 lub 10. Ledwo ich twarze widziałam, ale tą trumnowatą (od trumny) twarz wszędzie dostrzegę… KAROL! Tak to był on, brat mojego BAMBRA! Dało mi to do zrozumienia, bo stał ze swoim kolegą. Miałam ochotę się roześmiać i powiedzieć mu, że jest głupi, ale nie zrobiłam tego… Zamiast tego, ugięłam rękę w łokciu gdzie zwisała sobie moja torebka „worek na ziemniaki” i dłonią pomachałam im patrząc na nich wszystkich. Do tego wszystkiego się  uśmiechnęłam kusicielsko do nich!
Ja pierdole… jak o tym pomyśle, aż mnie cholera bieżę… Kurwa, co ja miałam wtedy w mózgu???… Pustkę?!?! Krew mi nie dopływała chyba i się myślenie totalnie wyłączyło! Jak ja teraz Karola zobaczę gdziekolwiek to ucieknę ze wstydu! Co za wtopa!
Za sobą usłyszałam lekkie śmiechy, a Ewelina z Patrycją patrzyły na mnie ogłupione. Po chwili się pytają czy tam był Bamber, a ja że nie to Karol. Jak mi powiedziały, że zrobiłam sobie wstyd to ogarnęłam co zrobiłam… ale było już po fakcie. Pozostało jęczeć: „Co ja zrobiłam? Ja pierdole, ale wtopa!” i tak ze sto razy. Tak więc cała przyjemność z siedzenia sobie na ławce, poszła na gadaniu o tym! Miałam ochotę się zabić!
Wypiłam prawie pół butelki wody i nie miała ochoty wracać do domu... ale wiedziałam, że muszę iść – bo zasnę. Ruszyłyśmy inną drogą niż poprzednio – nie ma co się dziwić – kto z was byłby taki odważny i poszedł tamtędy jeszcze raz i im pomachał? HĘ? Nie wiedzę nikogo! NO!
Potem Pati zaczęła rozlewać wode na około i wywaliła butelkę gdzieś w krzaki! Odprowadziły mnie do jednego sklepu i poszłam resztę sama. Włączyłam sobie muzykę na FULL i zaczęłam iść. Gdybym nie włączyła muzy to bym zasneła.
Potem w domu rzygałam!


To tyle muszę uciekać, bo jadą!!

czwartek, 15 marca 2012

Oksana, powiedz mi jak mam żyć?!


Hej ^^

                 Ale dzisiaj doznałam odkrycia. Okazało się, że w moim telefonie ma notatnik i owe notatki mogę wysyłać za pomocą Bluetooth’a do komputera. Mój kochany telefonik (Nokia X2) takie rzeczy potrafi. Jak na razie jest w stanie obandażowania, po upadła mi tyle razy w ostatnim tygodniu, że klapka już się nie chcę trzymać reszty i pozostało pokleić go taśmą. Gustownie wygląda w tej taśmie izolacyjnej! A wracając do odkrycia, skoro on ma taką funkcję, będę mogła na bieżąco pisać w telefonie posty na bloga, a potem dyskretnie przesyłać je do komputera i udostępniać na bloga. Prosto, łatwo i przyjemnie – Nie, nie sympatycznie!
                Dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do jak najbardziej udanych. Zamiast iść do szkoły na godzinę 9:40, poszłam dopiero na godzinę 12:25. Nie miałam pierwszej godziny, a dwie kolejne to miały być języki polskie. Zrobili nam zastępstwo, zamiast zwolnić i powiedzieli, że mamy ekonomiki – znowu. Zamiast odbębnić te trzy cholerne godziny męczarni w tygodniu, musiałabym widzieć Anię (pani od ekonomiki – chyba będę wszystkich nauczycieli nazywać po imieniu) jeszcze dowie dodatkowe godziny – w sumie to 5. Jak mieliśmy matematykę, wleciała do nas i powiedziała, że będziemy mieli z nią lekcje zamiast w poniedziałek. W poniedziałek mogę nie mieć ekonomik, ale dzisiaj też nie chcę mieć. Tak więc powiedziałam mamię, że idę na godzinę 12:25 bo nie mam pierwszy trzech godzin, a ona jak zawsze mi uwierzyła.
                Po wczorajszym wpisie Patrycji na facebook’a, można było się spodziewać tylko jednego – Pogrom. A oto co napisała „mama” :
„15.03.2012r. DZIEŃ PIECZĄTKI.
Nadchodzę.”
Kiedy Pati piszę, że nadchodzi to nadchodzi. Z resztą już kiedyś pokazywałam tutaj jakie pieczątki w moim zeszycie od rachunkowości dostałam – to były pierwsze. Zaczęło się od karniaków i Stefanów, które robiła Julia i Kaśka, a potem to już wszyscy sobie robiliśmy. Były wojny… wielokrotnie. Teraz też są. Wystarczyło wziąć jakiś mazak lub marker i gotowe – wielki chuj na całą stronę w zeszycie i to samo przez 8 kolejnych. Było co wyrywać. Potem się człowiek dziwi, że w połowie roku kończy ci się zeszyt z historii, chociaż masz tylko 2 godziny w tygodniu! Akcja z pieczątkami wyszła z tego, że wystarczy wziąć gumkę do mazania i narysować na niej dany kształt jaki się chcę za pomocą pisaka, najlepiej ciemnego. Potem przydusić zdecydowanym ruchem na kartkę i gotowe. Oszczędność czasu i wysiłku, „CYK” i już karniak w zeszycie. Proste!
                Do szkoły mi się nie spieszyło, bo miałam zamiar jechać rowerem tak jak napisałam wczoraj. Taka piękna pogoda i jak tu nie jechać, a jaka oszczędność czasu. Wystarczyło 25 z domu i już byłam pod szkołą. Przyszłam do sali i zostawiłam plecak, a potem odnieść płaszczyk do szatni.
Wgrałam sobie na telefon „Love Girl” CN BLUE – mój hit z czerwca, lipca i sierpnia. Jak na taką pogodę to idealna piosenka. Nie mogłam wstać z łóżka, ale jak usłyszałam dźwięk odjeżdżającego samochodu, jak strzała wyleciałam z łóżka ze śpiworem u stóp i poleciałam do komputera. Opaliłam standardowo te strony co zawsze. Przy okazji tak się zasiedziałam, że postanowiłam ściągnąć teledysk do „FANTASTIC BABY” – nie mogłam się powstrzymać i musiałam mieć to na komórce. Po chwili usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi frontowych i kroki ojca. Pomyślałam „O KURWA!”. Nie mam pojęcia jak on nie mógł mnie nie zobaczyć jak siedzę. Przecież komputer mam tak ustawiony, że jak przekręcę głowę w lewo mam okno i widzę drzwi na zewnątrz. Więc jak ktoś przychodzi do nas to zawsze widzę kto to. Co gorsza – Jak ja do cholery mogłam nie usłyszeć samochodu? Pozostało mi jedno, wyłączyć monitor i polecieć do drzwi od pokoju, żeby je zamknąć. Jak leciałam to w drzwiach pokazał się ojciec. Ze stresu zdążyłam się chwycić za koszulkę i powiedzieć: „Emmm… Musze się przebrać!” i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Zobaczyłam w szybie jak sobie idzie, ale jeszcze przez jakiś czas krążył w te i z powrotem. Syla wystraszona, schowała się pod kołdrą, a ja do niej: „Co mam zrobić?” Teledysk już się ściągnął i przerabiał na mój telefon. A musiałam go jeszcze wysłać i usunąć z pulpitu – tjaaa… musiałam go akurat wrzucić na pulpit. PABO! Sylwia operowała, a ja czatowałam przy drzwiach bez koszulki. Jak już się wysłało i wyczyściłam pamięć z przeglądarki odetchnęłam z ulgą. UF… udało się i ma teledysk na komie - JUPI!^^
Nie była też na ekonomikach, bo robili plakaty. Miałam być z Julią i z dziewczynami, ale one nas nie chcą, bo nic nie robimy – Ja robię, to Julia nic nie robi. Żeby nie robić zamieszania nie poszłam, a Julia została z laskami. Co mi tam, najwyżej nie będę miała jednej oceny.
Moje lekcje zaczęłam od dwóch godzin z Elą i listą płac – fascynujące. O dziwo zrobiłam zadanie domowe i wszystko zrozumiałam. Spędziłam nad nim sporo czasu, ale ostatnio nie miałam głowy do rachunkowości – krzyżówki uzależniają. Także na lekcji pierwszej w miarę ją słuchałam, ale na 2 godzinie już byłam zajęta bardziej tym co mi krzyżówka nasunęła. Dzięki temu czas zleciła jak z bicza strzelić.
Okazało się także, że nie mamy religii z naszym kochanym księdzem Radkiem.  Dziewczyny powiedziały, że mamy bibliotekę i możemy iść do Inter Marche. Mamy go 100 metrów od szkoły, także ten można iść. Julia się napalała, że o tej godzinie są świeże bułki z pieca. Byłam strasznie głodna, a że miałam wrócić o godzinie 17 do domu musiałam coś spożyć. Poszłyśmy na przerwie do szatni i dałyśmy znać dziewczyną z klasy, że jesteśmy jakby co. W składzie: Ja, Julia, Pati, Ewelina i Kaśka zwiałyśmy ze szkoły – u jak to dziwnie brzmi, co nie? Julia namawiał mnie na bułkę cebulową – babka powiedziała, że będą za 5 minut więc w tym czasie zaczęłyśmy chodzić po sklepie. Poszłyśmy do ulubionego działu Juli, czyli JOGURTY – ona na serio je uwielbia! Chwile na nie popatrzyła, a potem zobaczyła coś jeszcze – PIWO! Tak, zimne piwo w lodówce – Carlsberg. Tak się na nie napaliła, że też wzięła mnie ochota. Z resztą kiedy mnie się nie chcę pić piwa – uwielbiam piwo. Teraz jest łatwiej, bo jak mam legalny dowód (wcześniej był nielegalny, bo nie miałam 18) mogę iść do sklepu i kupić. Ale stwierdziłam, że teraz nie warto i poszłyśmy po ciepłe bułki. Uf ja one pachniały – pięknie. Smaczne jak nie wiem. Wzięłam sobie 2 i jednego croissanta z czekoladą, a Julia 3 bułki. Przy kasie nie mogłam się powstrzymać i kupiłam jeszcze Kid Kata – uwielbiam je, mogłabym jeść je codziennie. Pech chciał, że trafiłam akurat na kasjerkę (stara babcię) która pierwszy dzień była przy kasie i się uczyła. Zanim do mnie dojechała, zapuściłam korzenie w podłogę. Potem poszłyśmy do szkoły, a tam…
Jak zostawiłam z Julią torbę w sali, gdzie była część klasy poszłam z nią do szatni. wpadłyśmy przy okazji do biblioteki, zobaczyć kto tam jest, a baba do nas z pyskiem: „Gdzie byłyście?”… chwila ciszy i Julia „No z dziewczynami w sali.”, a ona „Byłam tam i was nie widziałam! Gdzie byłyście?” – to już powiedziała bardziej stanowczo…yyy… cholera co by jej tu powiedzieć. Z barku pomysłu miałam ochotę się zaśmiać i wybiec stamtąd, ale widząc zakłopotanie Julii na twarzy powiedziałam: „Byłyśmy w toalecie jak pani przyszła akurat widocznie.”, a ona do mnie: „To trzeba powiedzieć nauczycielowi kiedy się wychodzi!”. Głupia baba: „Przepraszamy, następnym razem powiemy.” i wyszłyśmy stamtąd. Wpisałam nas na listę obecnych, a Kaśka podpisała Pati i Ewelinę, które gdzieś poszły. Po chwili znowu pojawiła się ta baba i pyta się, gdzie jest Patrycja i Ewelina, a my że są w łazience. Pytała się też Kaśki gdzie była i ta powiedziała też że w łazience. Całe szczęście, bo jakby powiedziała co innego już by było po nas. Dziewczyny nie pojawiały się przez jakiś czas, a ta stała i gapiła się na nas podejrzanie. Julia i ja wcinałyśmy nasze bułki… musiałam schować papier, żeby się czasem nie zczaiła z jakiego sklepu. Kiedy przyszły dziewczyny od razu wyskoczyła ta baba: „Gdzie byłyście?”, a Patrycja do nie: „W toalecie.” – UFF jak dobrze… w końcu sobie poszła. Pati z Ewcią się śmiały, że zostawiły kurtki w łazience, bo nie mogły wejść do szatni. Poszły po mnie dopiero na przerwie. Aparatki.
Na historii na całe szczęście nie pisałam kartkówki… na pewno miałabym laczersa. Znowu rozwiązywałyśmy krzyżówki i szykowałyśmy się na kolejną lekcję, czyli…. wisienkę na torcie.
Nasza „miał, prosta i sympatyczna” wychowawczyni, która nadużywa słowa „ślicznie”, oraz „jestem z was dumna” miała z nami odczynienia tego dnia. Tak, prawo, czyli to co ja kocham najbardziej. Nie obeszło się na tej lekcji bez pieczątek. Mam na ręku cycuszki z marker od Pati. Śliczne są, ale Patrycji są jeszcze piękniejsze. te co jej narysował Szymon, przypominają mi takie jakie miała higienistka z „Władców Móch”. Urocze ^^
Ulka pojawiła się w swoich musztardowych trampkach od sponsora. Zaczęła klepać coś o sprawdzianie i nowym dziale, który zaczęliśmy. Nie miałam czasu się skoncentrować, bo Patrycję naszła wena twórcza na pisanie esemesików. tak się z nich śmiałam, że w dupie miałam to czy Ulka się na mnie patrzy czy nie. Niestety mam zakaz publikowania tutaj tych oto treści jaki pisałyśmy do siebie. Nie ma Szymon – hevynt!
A teraz czas, na to co chcecie przeczytać czyli, koniec lekcji z Ulką i wtopa Julii. Nasza Julia słynnie z wielu ciekawych zdarzeń. Dziś na przykład śpiewała nam hit pt:
„KlejNuty - Nauka miłości (Polskie Perły)”
NASZA OKSANA. Ale wracając do grubszej prawy... to zaczęło się tak:
Nagle do kasy otwarły się drzwi i usłyszałam głos Heleny (pani od geografii i wice dyrektorka szkoły):
– Ja ma takie pytanie. Nie zostawił ktoś z was kurtki w szatni? – pomachała nam przed nosem płaszczem. Wtedy Ewelina się odezwała:
– Julia? Wzięłaś kurtkę? – w tym momencie Julia odwróciła się na krześle i spojrzała na płaszcz, jaki miała powieszony na krześle.   
– No właśnie.. nie? – powiedziała zgaszona Julia, na co Ewelina:
– Ijaa… znowu wzięłaś kogoś kurtkę! – Wtedy Helena zawołała:
– Łukasz, chodź! – i pojawił się nam przed oczami mały, gruby chłopak – taki nert, jak to określiła później Ewcia. Cała klasa zaczęła się śmiać, a Julia zgaszona podała kurtkę Helenie i wzięła swoją. Po tym jak wyszli, to i tak się śmialiśmy, Julia:
– Coś tak czułam, że nie moja. Jakaś taka cinka była. – dokładnie powiedziała „cinka”. Brawo Julia, a raczej nasza OKSANA!
Nadal nie mogę z tekstu „Łukasz, chodź!” – coś mi się wydaję, że szybo z naszych ust to nie zejdzie.
Wróciłam do domu rowerem, najadłam się spaghetti i nic potem nie robiłam. Leciałam do domu jak torpeda byle by zdążyć na Teleexpress o 17, bo miałam nadzieję, że pojawi się coś ciekawego. A dlaczego? Co wczoraj właśnie w Teleexpressie jakaś dziewczyna wysłała list do nich, który przeczytał Maciej Orłoś i pisało w nim, że mogliby pokazać coś o koreańskich zespołach jak Super Junior lub Big Bang. Na co Orłoś powiedział, że przekaże to Markowi Sierockiemu, który jest w ramówce muzycznej. Niestety dzisiaj nic nie było, szkoda. Ale na pewno w najbliższym czasie się pojawi. Oby!

To tyle na dziś. Mam nadziej, że wam się spodobał dzisiejszy wpis. Czekajcie na opis 8-nastki, który stworze na moim telefoniku. Będzie pięknie. Dzisiaj nic o Shinee?… A co mi tam, proszę tylko jedno zdjęcie! Albo dwa!
Chciałam wstawić jedno, ale nie mogłam wybrać więc wzięłam oba. Key wygląda tutaj jak... *.* nie wiem, brak mi słów. Super super super. tylko jeszcze ostatnie zdjęcie Onew z teledysku... zobaczyłam je dzisiaj rano to padłam... dosłownie i Sylwia też:
To będzie coś... a najlepsze na koniec. SM TOWN pozazało krótki filmik ze zdjęciami chłopaków i malutkimi fragmentami piosenek. Ta pierwsza to zdecydowanie SHERLOCK, a kolejne nowe... Taemin nieźle tam wyciąga, a kolejna z Key - myśl myśl nucę ja pod nosem i mówię sobie przecież ja ją znam, a tu mi Sylwia przychodzi i powiedziała - Przecież to ta japońska piosenka w której tak Winogrono jęczy. No przecież że to ona: "Stranger" i na koniec kojąca ballada z głosem Onew - to będzie marzenie. Już chcę ta płytę:

środa, 14 marca 2012

Ale super, ale super!^^

Cześć,

Jestem właśnie na Pracowni Ekonomicznej. Kochana Pani pozwoliła nam siedzieć na komputerach. Ach... jak dobrzę. Szybko wbiłam na moje kochane stronki: EXOPoland, ShineePL. Nie mogę uwieżycz w to co zobaczyłam na sam początek... EXO i ich taniec z History w dwóch wersjach... MIODZIO! Wszyscy mają takie same trampki.. i ja oni się ruszają... obłęd!
AAAA... mam nowy taniec do nauki... Podczas oglądania wersji EXO-K oglądałam cały czas KAI'a, a w wersji EXO-M KRISA. I do tego wszystkiego mam zdjęcie EXO-K z sesji dla Calvina Kleina ^^ Kai <3
Ta goła klata... jak na chłopaka w moim wieku, ma zajebistą. ^^ :*
Teraz czas na SHINee... a mamy tam kolejne zdjęcie z sesji SHERLOCK:
Jakie hipisy... masakra... Nie no Taemin, na serio wygląda tam jak baba!^^
A pod zdjęciem był wpis:
Choreografię do tytułowej piosenki stworzył światowej sławy choreograf Tony Testa, który zyskał rozgłos dzięki współpracy Michaelem Jacksonem podczas jego trasy “This is It”. Pracował również z takimi gwiazdami jak Kylie Minogue czy Janet Jackson. To połączenie – SHINee i Tony Testa – poruszy serca oczekujących fanów na całym świecie!

Tony Testa odwiedził Korę w lutym, aby nauczyć członków zespołu choreografii do piosenki “Sherlock”, uważnie ich poinstruować i dać pewne rady odnośnie tego jak powinni się poruszać oraz wyrażać emocje.

Kurcze, niezła sprawa... będzie się działo... już się nie mogę doczekać jaką choreografie im stworzył ten koleś... mam jeszce zdjęcie jak stoją z tym kolesiem.
Ja już chcę zobaczyć efekty tej zażyłej pracy... nie mogę się doczekać. Jeszce do premiery zostało 5 dni. Kiedy teledysk...hmmm.. pewnie w podobnym czasie. 
Czyżby było o wiele lepsze od HISTORY... zobaczymy. Pozostało tylko czakać. Mam nadzieje, że po powrocie do domu będę miała szansę usiąść i napisać coś jeszczę. CHCĘ bardzo.
Dostałam już krytykę od Pati, że wczorajszy wpis jest przekręcony... ja tam nie wiem może. A jula do mnie: "Ej... to ja powiedziała HAMBI" Możliwe... tak więc to Julia powiedziała. 
Kończę bo zaraz jest dzwonek ^^
                                                                                                                                                                    

**edit 19:34**
Mała ciekawostka:
W kulturze koreańskiej są trzy daty do świętowania tzw. Walentynek:
14 Lutego – Czerwony Dzień – Panie obdarowują swoich ukochanych czekoladkami i innymi prezentami
14 Marca – Biały Dzień – Panie dostają śliczne prezenty od swoich ukochanych Panów
14 KWIETNIA – Czarny Dzień – idealny dzień dla singli, którzy świętują razem z innymi singlami
Świetna sprawa. A tutaj mam zdjęcia od lśniących SHINee: Taemina i Kibuma (Key)
Też dostałam takiego lizaka od paczki na osiemnastkę. Słodziutkie zdjęcia ^^ :*
No a tutaj zdjęcie, które mi się strasznie podoba:
Fantastic Baby ^^
Ze szkoły:
Ula kupiła sobie nowe trampki. Jak na babę po 30 nie nudzi jej się robienie z siebie nastolatki. Mam już trampki czerwone i zielone, a teraz przyszedł czas na żółte... jak musztarda - jak to Julia określiła. -.- i to jeszcze Converse. A Pati dzisiaj założyła swoje nowiutkie szare Converse - piękne są
Nie to co te kanarkowe Pierduli PULAPA!
Dla tych co nie zrozumieli wczorajszego dowcipu z "TAK" ma przyczynę tej mani: 
Pani Ania jest naszą idolką... od tego momentu nikt nie potrafi z takim poker face jak ona powiedzieć "TAK". BRAWO DLA NIEJ!
A co do trampków to ja chcę takie:
Piękne są, co nie? Ach jak ja je chcę... jak je Pulap (Ula) kupi przede mną to ją ukatrupię. Pierdolona... jak nas dzisiaj podsłuchała jak gadałyśmy... jebane gumowe ucho - zajebać ją!
No nic mam napisać o urodzinach bo mi każą - aby same "koreańce" ^^
Muszę zmykać : D Jutro do szkoły na 12:35, czy jakoś tak - pojadę rowerkiem : D w moich czarnych trampkach : )

P.S. Tomek do mnie: Daj pokaże ci jakie buty ja chcę. I wpisał: nike mag. Zobaczcie co mi wyskoczyło:
Wiecie skąd one są? Ja od razu poznałam
Marty z "Powrotu do przyszłości 2". A tak btw Tomek ma strasznego bzika na punkcie całej sagi i wszystkiego z nią związane... przeszedł wszystkie gry jakie są z tym filmem związane, a na komputerze oczywiście mam wszystkie części. też uwielbiam ten film. W końcu kto go nie lubi?

wtorek, 13 marca 2012

Jestem na TAK! WOW FANTASTIC BABY! ^^ BUM SZAKA LAKA :D

Hello, Hello! ^^

                 Ale mam fazę dzisiaj na pisanie. Ojciec gdzieś wyjechał więc wbijam na komputer puki mogę i będę pisać, jak długo się da. Młahaha…
                Dzisiaj był bardzo ekstremalny dzień w szkole. Jak wracałam do domu wczoraj wpadłam do sklepu, żeby kupić krzyżówki. Jak w domu usiadłam i zaczęłam rozwiązywać to tak mnie pochłonęło, że nie tknęłam w ogóle rachunkowości na jutrzejszy sprawdzian (dzisiejszy). Masakra... to uzależnia. Poważnie.
                W szkole zaczęło się pięknie… wbijamy do sali, a tam – pustki! Jak widać nikomu się nie kwapiło, żeby pisać sprawdzian. Pati pokazała mi swoje zdobycze – 2 krzyżówki, a Szymon sudoku. Będzie co robić na 4 lekcjach. Ela (pani od rachunkowości) powiedziała, że poczeka aż pojawi się więcej osób i na drugiej lekcji będziemy pisać. Uff.. dzięki ci kobito. Po jakimś czasie pojawiła się duża część klasy, w tym Julia – piękna, „pobabna” podróżniczka, która wyjechała do Anglii na parę dni i Ewelina – równie „pobabna”. Ja do niej:
                – Umiesz?
                – Nie! A ty?
                – Ha, nie!
                – Piąteczka!
                No i zaczęłyśmy się uczyć. Czytałam jakieś pierdy o wekslach i pisałam wzory na karteczkę. Julia to samo. Ela robiła nawą lekcję i coś tam gadała, a my w tym czasie kułyśmy – co wleciało to wyleciało. Koniec lekcji i zaczęła się przerwa – pojawił się stres.
                Sprawdzian to był jakiś pogram – te zadania to nie wiem skąd ona to wzięła i nie chcę wiedzieć – także ten… ja i Julia poległyśmy na ostro. Biedaczka rypała wszystko ode mnie, a ja jechałam na spontana. Tyle ile umiałam napisałam, wszystkie zadania „abcd” postrzelałam, a otwarte napisałam troszeczkę. Wyszło na to, że dwa najtrudniejsze zadania i najważniejsze – odpuściłam sobie i za tym poszło, że Julka też. Zamiast normalnie oddać wypełnione 2,5 strony A4, oddałam 1,5. Jestem asem!
                Dała nam przerwę i potem już pamiętam lekcję jak przez mgłę… wszystko zleciało tak szybko. Otwarłam krzyżówkę i od Patrycji dostałam wykręślankę i już nie było…. spisałam aby z tablicy wielgaśny rozpis jakiegoś zadania, żeby mieć! Zadziwia mnie to jak Kasia to wszystko rozumie. Ja patrzę w tą tablicę i aby widzę cyferki 1 2 3 4, a ona z panią prowadzi dyskusję: „A roszę panią, a tak może być?”; „A proszę panią, a tutaj nie powinno być inaczej?”. Podziwiam cię Kasiu – będziesz świetną księgową! Ja na pewno nie – ja będę szefem kuchni mojej restauracji i cukierni, oraz będę miała kawiarnie i będę tam baristą. O tak! ^^
                Muszę także wspomnieć o momencie, który sprawił, że do końca rachunkowości i powrotu do domu się śmieję. Jak byłam zajęta znajdowaniem kolejnego hasła w wykreślance, to Pati się do mnie odwróciła z pytaniem co do zadania… biedna. Zdążyła tylko powiedzieć: „Co robimy?” i w tym momencie, kiedy jedna z osób z klasy pisała zadanie przy tablicy robiła to chujowe zadanie, Ela rzekła: „Tak.” Momentalnie, zaczęłam się dusić ze śmiechu… pogrom. Julia też nie wytrzymała i zaczęła się śmieć – nie nagłos oczywiście. Jak już się w miarę uspokoiłam, to Julia do mnie: „Tak.” i znowu to samo. Nie no pogrom…. widziałam jak Szymon się patrzy i nie wie o co chodzi… postanowiłam mu wyjaśnić i napisać esa. Kiedy pojawiła się przerwa… mogłam się pośmiać! No co za ulga! A wtedy pojawiła się kolejna zwała. Ewelina rozwiązywała krzyżówkę i było hasło: „polska lodówka” na co Patrycja: „HAMBI” – JEB JEB JEB ^^ Kocham ich normalnie, co ja bym bez nich zrobiła? NIC! Lekcji niestety nie pamiętam, bo Ela miała nas już dość – było to widać. Wkurwiła się z lekka. Ale co tam. Jak zadzwonił dzwonek i zaczęli się pakować – my tak z Julią na siebie: „To już koniec rachunkowości?”. Szczerze nie zauważyłam, że zleciały już 4 godziny! Też coś.
                Pech chciał, że musiałam z Julką wyjść jako ostatnia z sali i Elka do niej: „Julia. Mieliśmy już układ złożony?”, ta nie dosłyszała, bo w tym czasie wchodziła inna klasa do sali i zrobił się lekki hałas więc nic nie powiedziała, a ona znowu – w sensie Ela: „A co to jest Julia, układ złożony?”, a Julia z braku czasu odpowiedziała tylko: „Tak.” i wyszła ze mną śmiejąc się na cały korytarz. Ja pierdole… to było epickie ^^
                Ekonomika to stypa. Nawet nie chcę mi się patrzeń na tą kobietę. Wnerwia mnie i tyle, głupia baba. Laski się śmiały, że siedziała przy biurku i coś tam pod spodem grzebała, a po chwili SMS od Pati: „Księżniczka Ania bawi się pod biurkiem” – hasło mineta, były na samym początku. Potem szło parę SMS-ów od Patrycji, ale nie mogę napisać, bo mi nie kazała : <
                 Tak więc, wróciłam do domku po tym pięknym dniu – choroba mnie bierze. Siedzę sobie spokojnie na komputerze, chociaż ociec zawitał do domu. Obczaiłam co tam słychać u wiadomo kogo i oto co znalazłam:
Taemin wygląda jak jakiś hipis i te włosy - Boże, a Key – WOW ^^ brak słów, z Minho mam polew – jakie on ma kędziorki na głowie, trochę jak afro. Winogrono – bez komentarza, a Onew jak hindus. Nie wiem jaki ma to być „Sherlock”, ale zobaczymy. Ciekawe jaki będzie klip do tej piosenki. Premiera piosenki w internecie planowana na 19 marze… jeszcze 6 dni – JUPI!
                                                                                                                                                                    

Dzisiejszym hitem co do piosenek jest BIG BANG!

Szkoda, że nie jestem z nimi na bieżąco, a bym musiała… pojawiły się ostatnio nowe ich piosenki – luty i początek marca. Co mnie dziwi, piosenkę „Blue” nie miałam ja pierwsza na komórce tylko Jola. Przez jej współlokatorkę w akademiku, która jest maniaczką K-POP-u (pech chciał, uwolniła się od mnie i od Sylii, a dostała nowe dziecko Korei). Piękna piosenka, ale dzisiejszym hitem jest nie ona tylko:
FANTASTIC BABY
 
Od czego by tu zacząć. Hmmm... po obejrzeniu teledysku reakcja Sylwii: "Mega", a no ja z gębą otwartą "MEGA KURWA!"

       GD i jego śmieszna długaśna grzywa mnie powala.... na wszystkie kolory: róż, czerwony, żółty, czarna, biała - brakuje zielonej i niebieskie, ale niebieskiego nie mógł, bo zaklepał go....
       T.O.P - jak się na niego patrzyło, to już mi zaczęły się podobać te jego turkusowo-niebieskie włosy... śmiałam się z nich na początku jak go w lutym zobaczyłam, a teraz mi się podobają. Zgadnijcie jak na niego mówię... Skuter... tak jak jest ten koleś od techno - taki Niemiec. Wyglądają podobnie. Był czas że mówiłam na niego też RBD - bo przypominał mi tych kolesi z tego argentyńskiego bodajże serialu, czy telenoweli. Był tam taki co malował sobie włosy na różowo i żółto - nie wiem jak się nazywa, bo tego szajsu nie słuchałam.
       Taeyang, czyli koleś którego miałam jako pierwszego wykonawce koreańskiego na telefonie. Zakochałam się przypadkiem w "Wedding dress" i potem już poszło z górki od obejrzenia You're Beautiful. Te jego tatuaże, sporo ich ma... ale te włosy... wyglądają jak szczotka do butów - dosłownie. Ale chłop ma kawał dobrego głosu, jest świetny!
       Daesung - koleś ma mega mięśnie... jak jest przywiązany do tych łańcuchów. Poza tym nie mogę nadal z Sylwią zdzierżyć tego, że farbneli go na blond... fuj. Jak on strasznie wygląda, jak ma czarne jest taki uroczy. U niego mi się podoba to, że ma takie malutkie oczy - jak się uśmiech, lub śpiewa, automatycznie zwężają mu się do kresek. Urocze ^^
       Seungri jaki podrapany przez te kobiety. Jola ostatnio stwierdziła, że ma najbardziej normalną fryzurę z nich wszystkich. W sumie to racja, ale ona i tak na nich patrzeć nie może.

Teledysk jest świetny, chociaż nie wiem o co w nim chodzi... wypasiony! Piosenka:
bit... 1000/10
tekst: jak na razie pamiętam tylko angielskie słowa i najbardziej czaderskie co się pojawiło, czyli : BUM SZAKA LAKA w wykonaniu T.O.P. - a

Uff... to tyle na dziś, muszę opisać jeszcze dni zaległe i moje urodziny. ^^

poniedziałek, 12 marca 2012

Bardzoo~kruciutko!

Anio ^^

   Siedzę sobie w klasie na TI i ma dostęp do neta... nie ma to jak od rana obczaić co słychać. Wparowałam oczywiście od razu na SHINeePL. I co zobaczyłam. WINOGRONO ^^
 No nie wiem, nie wygląda aż tak źle... no ale i tak jest panem Winogrono ^^ Wysłałam zdjęcia Sylwii, a ona: "Chcesz bym umarneła" - nie no, myślałam, że się zdziwi i powie, że wygląda tak źle, a ona takie coś.
Pozdrawiam Ewelinę bo chciała. Jak mi wczoraj napisała na face "ACH KEY OPPA ło de fak?" to się popłakałam ze śmiechu - kochana ^^
                                                                                                                                                                    

Nie uda mi się dzisiaj więcej napisać... nie zdążyłam.

**edit 20:33**
Wróciłam do domu o godzinę 17:30. Rano nie zdążyłam na autobus szkolny i szłam 5 minut z buta. aż nie podwiozła mnie koleżanka z wioski. Udało mi się złapać ostatni autobus i pojechałam do szkoły. Na angielskim nudziło mi się i pisałam sobie po książce. Miałam pisać list nieformalny na ocenę, ale przełożyła na środę. Oto co stworzyłam:
Napisałam sprawdzian z fizyki - niezaplanowany, nauczyłam się na 3 godzinach. LOL Nie znoszę Uli - spienia mnie jak nie wiem.
Cytat dnia - sklepik szkolny, pani od sklepiku (Hurchlajdło - bo ciągle kaszle) do Szymona "Żre tyle, a wciąż chudy jak patyk!" - jebłam ^^
Okej, to tyle na dziś... wiecie, żebym napisała więcej ale nie da rady : C 

niedziela, 11 marca 2012

Słoneczko i wiaterek - KEY ^^

Hejoł : D

                Dzisiaj piękna pogoda. Muszę się streścić i pisać tak ogólnikowo. Jola dała mi dzisiaj limit na notebooku. Szkoda, ale damy radę. Słoneczko świeci, wietrzyk wieje… ogóle przyjemnie. Poszłam do kościoła, i wyszłam po 5 minutach. Wróciłam z Sylwią pod koniec, żeby wzięła sobie podpis od księdza. Przez ten czas pochodziłyśmy po okolicy kościoła, a przed witryną zamkniętego lokalu tańczyłyśmy Gee! Trochę siara, ale było śmiesznie. No nic, muszę się trochę rozluźnić i przygotować na jutro. Mam dwie godziny prawa z Ulką, a tak w ogóle to mam nowy plan. Myślałam, że nie mogę mieć gorszego planu… jak widać można. Tak więc wszystkie 4 godziny jakie miałam w tygodniu z moją wychowawczynią rozpiły się jednego dnia na 4 dni. Po prosu… „miło i sympatycznie, jestem z was dumna!”. A co najlepsze… we wtorek mam, aż 4 rachunkowości pod rząd od 8 rana. No i jeszcze w takiej sali, że mnie i Julii słońce będzie gibało prosto w twarz, bo naszej szkoły kochanej nie stać na rolety to tej sali. Z dziewczynami i Szymonem się śmiejemy, że trzeba wziąć krzyżówki kupić i jakieś wykreślnanki, karty – przynajmniej 6 tali i grać w wojnę… może jakoś czas zleci. Nie żebym miała coś do pani od rachuny, ale na serio nie chce mi się na nią patrzeć przez 4 h lekcyjne. Matko to będzie katorga. No i do tego jeszcze raz kończę do godziny 16:35. Niedługo wyciągam rower i będę nim jeździła do szkoły, a może nawet jutro. No, a tak coś SUPER! Jezu, jak tylko weszłam na notebooka, to weszłam na SHINeePL. I co zobaczyłam, to co chciałam – KEY! Tak, i to nic strasznego, tylko najcudowniejsze zdjęcia na ten okres. Są tak zajebiste, że ledwo mogę pisać… Matko muszę je mieć na komórce. No, a oto one:
    Aaaa... Kocham go <3 Cudowny jest. I ten kolczyk pod wargą. I te edytowane zielone włosy hihi, mogę się na to patrzeć dniami i nocami! ^^ Ja już wiem na kogo on  czeka w tym łóżku - NA MNIE! ^^
                                                                                                                                                                    

Ok, to tyle na dziś. Chciałabym więcej napisać, no ale szkoda. Trzymajcie się ^^ ACH mój KEY OPPA! : D
KRIS <3 -  i moje ulubione "No more shaking like that!"
                                                                                                                                                                    

**edit 19:12**
29 luty (środa)

                Wkurzona na cały świat musiałam się uczyć z prawa, bo miałam tego dnia poprawę. Dostałam laczka, więc coś wypadałoby z tym zrobić. Niestety całe siedzenie przy książce poszło na marne, ponieważ Ulka po tym jak jej obrąbaliśmy dupę, że robi to co chce z planem lekcji teraz chcę być  jak najbardziej posłusznym nauczycielem i postanowiła, że będzie się tego cholernego planu trzymała. Jak jest wychowawcza to jest wychowawcza, a raczej zajęcia z plastyki, bo kazała nam rysować w grupach jakieś głupie rysunki i prawa z fizyki pisać na tych oto rysunkach. My miałyśmy narysować jakąś szklankę z której wylatuje piana. Jak to zobaczyłam od razu pomyślałyśmy z Eweliną to samo: „PIWO!”, a Ulka do nas, że to cola. OK, jak dla mnie to było piwo, i dlatego Ewelina je narysowała. Piękne piwo, z dużą ilością pianki w szklanym kuflu. Cudny wyszedł. Jak siedziałam i czekałam, aż dziewczyny skończą kolorować swoją część – no bo ile osób może kolorować, przy kartce A3 – to Ulka do mnie: „Kaśka! Rób coś, bo nie dostaniesz punktów!” – Phhhiii a na co mi twoje zasrane punkty, i tak mam ich ponad 300 ^^. Skoro nie pisaliśmy na wychowawczej, ona stwierdziła, że mamy przyjść o 18:25. Pogięło ją, ale co ja poradzę, przynajmniej się nauczę jeszcze lepiej. Kazała nam na początku grudnia, czy listopada kupić kodeks cywilny. Nie miałam wtedy kasy i nie kupiłam. Teraz mamy marzec, a ja go nadal nie mam i Julia zresztą też. Mamy za to od niedawna kodeks naszego Anioła – Karli (Karoliny), o niej napiszę na pewno, ale nie teraz. Julia go ma w chacie, a mnie pozostał podręcznik. Jak go czytałam to nie sądziłam, że tam jest tak wszystko jasno napisane… lol! Dostałam olśnienia i zaczęłam wszystko rozumieć. To było o wiele ciekawsze niż gadanina Ulki. Dziewczyny mi mówią, że uczą się z kodeksu – no ale ja go nie mam – a ja z zeszytu nie mogę, bo w sumie mam pierwszy temat z września, a ostatni z października (środka). Reszta jest na kartkach, z których nic nie rozumiem, bo pisałam je w skrótach i pełno kser zeszytu Patrycji. Jak wróciłam do domu to zabrałam się za naukę… z nikim nie gadałam oczywiście, oprócz Sylwii. Jak zostało mi jeszcze przynajmniej godzina do wyjścia to wpadała w odwiedziny stara kumpela – Alicja.
                O niej by dużo pisać, bo znam ją już dobre 5 lat. Na początku przychodziła do Joli i gadały razem. Straszna wariatka z niej – jest z grona tych ludzi co mają inne podejście do życia. Jest fanką Japonii i w ogóle tego wszystkiego tam. Od niej sporo rzeczy się dowiedziałam o tym kraju i kulturze. Świetnie rysuje i ubiera się na czarno w takie fikuśne ciuchy. Ma na sobie czasami koszulki z zespołami japońskimi, których nazw niestety nie pamiętam. Jak ją pierwszy raz poznałam to kochała się w US5. Richie był jej ulubieńcem tak samo jak Joli, dlatego się tak dogadywały. Ja w tym czasie kochałam się w Tokio Hotel. Matko Boska, dobrze że to już minęło! Ale wracając do Ali to miała na głowie chyba wszystkie kolory jakie się da – no może nie miała niebieskiego i zielonego, ale tak pojawiły się platyna, różowy, czerwony, rudy. Chyba nigdy nie miała czarnych, ani brązowych. Naturalnie jest blondynką i miła bardzo długie włosy, a teraz nosi włosy obcięte bardzo krótko i lubi je stawiać na wszystkie strony. Poza tym, że uwielbia anime i ona pokazała mi yaoi’e to samo zainteresowanie tym krajem mam od niej. Jola od dziecka jest fanką „Czarodziejek z Księżyca” do teraz – jak ostatnio się pojawiły na TV4 to siedziała jak dziecko i gapiła się na to. Ja niestety nie miałam czasu, ale chętnie bym obejrzała. No to Jola też miała zawsze fascynacje krajem kwitnącej wiśni, co też mnie się podobało. Byłyśmy w trzy takimi maniaczkami Japonii. Teraz ona mam dwadzieścia…. trzy lata. Jeździ na Woodstock i inne taki. A jak jej powiedziałam, że chcę jechać na PYRKON to zaczęłyśmy gadać.
                Tak więc biedaczka wpadła w dość krytycznym momencie, bo na wejściu jej powiedziałam, że niedługo wychodzę do szkoły. Zaczęłam mi opowiadać coś tam o wyjeździe na PYRKON i takie tam, że jej wuja jest w organizacji krwiodawstwa i namawiała mnie, żebym się zgłosiła. Ja nadal nie wiem jaką ma grupę krwi, ale co mi tam. Jakby miała czas zawsze mogę oddać krew. Wtedy moja matka wpadła do pokoju i zaczęła mnie pośpieszać, żebym się ruszyła i szła, bo się spóźnię i przy okazji wywaliła Alkę. Potraktowała ją strasznie, zaczęła jej gadać: „Idź już! Namawiasz mi dziecko na oddawanie krwi, a jak mi zasłabnie to co ja zrobię? Mieszasz jej w głowie. Najpierw te koreańce, a potem ty. Już sobie z jednym daliśmy radę. ” – po prostu masakra, najechała na nią jak wściekły pies. Alka zaczęła się zbierać i wyszła ze mną. Po drodze mi opowiadała co u niej i odprowadziła do przystanka. Powiedziała, że jeszcze w marcu wpadnie – chyba do niej napisze i spotkam się z nią na mieście, żeby się nic takiego nie przytrafiło.
                Jak pojechałam autobusem pod szkołę to miałam małe problemy z otwarciem drzwi frontowych do niej. Musiałam dzwonić po Julię, żeby mi otwarła. Wpadłam spóźniona i zasiadłam do pisania. Z tego co napisałam byłam dumna, chociaż nadal nie wiem co to jest prokura – nie było tego w książce. Napisałam tyle ile umiałam i oddałam. W sumie było okej, ale jak mi oddała w piątek te kartkówkę kopara mi opadała – z 1 poprawiłam na 2. Masakra! Nie no mam dość, nie uczę się… po co będę się uczyła jak i tak dostanę 2. Szymon wyszedł z tego samego wniosku, bo dostał to samo to ja i uczył się 2 dni tak jak ja.
                Po napisaniu, Pati zwiała do domu samochodem, a my całą paczką: Ja, Julia, Szymon, Ewelina i Aśka poszliśmy połazić. Nikomu się nie chciało wracać do chaty, a zwłaszcza mnie. Nawet jakby poszli do domu i tak bym sama łaziła po mieście bez celu i wróciła do chaty o 22. Co mi tam i tak nikt na mnie w chacie nie zwraca uwagi. Zahaczyliśmy pod LIDL i po drodze gadaliśmy o swoich wtopach. Zaczęło się od tego, że po drugiej stronie ulicy szła dziewczyna która przypominała nam naszą uroczą „znajomą” – Klaudia D. zwana inaczej Agro Handel, Goryl, Lodówa i Hamburger. Zaczął Szymon:
                – Pamiętam jak byliśmy z Pati na przystanku i powiedziałem jej, że na Goryla mówili u mnie jeszcze na nią „Hamburger”, a ona na to: „Hmmm… to w skrócie można na nią mówić „Hambi”!” – powiedział, a my wszyscy zaczęliśmy się śmiać. O matko, kochana Patrycja, uwielbiam jej zdrobnienia na wszystko.  Potem zaczął nam opowiadać, historie jakie jeszcze nam nie mówił, a była ona  tym jak poznał Pati:
                – Byłem kiedyś w gimnazjum zwolniony z w-f –u i siedziałem na ławce, a obok nie Patrycja. Słuchałem muzy, ale widziałem jak na mnie patrzy. Cały czas mnie obczajała, aż w końcu powiedziała „Cześć”.  Zatkało mnie, ale odpowiedziałem jej „Cześć”. A ona do mnie „Patrycja”. -  my już pękaliśmy ze śmiechu – To ja do nie „Szymon”. Pomyślałem sobie, że mnie podrywa, albo coś. A ona dalej „Z której klasy jesteś?” „3J.” „Acha, a ja 3H.” No i nam się tematy do rozmów skończyły. – wtedy to już zapadł totalny chaos. Wszyscy śmieli się na głos. Potem Szymon mówił jak to się dowiedział, że będzie z nim chodziła do klasy to aż sobie tą sytuacje przypomniał i że na rozpoczęciu w 1 klasie jak ją zobaczył to aż się schował. To ci historia.
                 Jak doszliśmy pod LIDL to zauważyliśmy, że stoją tam chłopacy z naszej szkoły – Mikser, którego poznałyśmy na ostatnim wypadzie nad jeziorem i Bruda, czyli lubego Julii. Pomachaliśmy im i weszliśmy do środka. Oni zaczęli o czymś tam gadać i po chwili już byliśmy przy kasie. Stanęliśmy za Mikserem, który był z koleżanką. Oni do rozmowy znaleźli sobie temat, jak to jest jak ci się pies dokopie do nogi i zaczyna… nooo wiecie! Jak tak staliśmy to ja do Julii, że mnie nigdy tak pies nie złapał, a ona:
                – NIGDY?! Nigdy Cię pies nie WYRUCHAŁ! – rzekła na pół sklepu. Mikser się odwrócił i spojrzał na nas z zakłopotaniem, a w sumie na Julię. Biedna, walnęła mega wtopę i to przy nim, a on też jej się podoba. Chłopak popatrzył i się podrapał po głowie, a potem odwrócił. Do tego czasu już nam „Cześć” nie mówi. >.< P. S. Mikser jest bratem Alicji - jaki ten świat mały ^^
                Gdy tak szliśmy, pogadaliśmy trochę o mojej osiemnastce. Śmiali się, że pewnie będę tańczyła „Lucyfera” i „Ring Ding Dong”, a potem Julia: „Ubierzemy Bambra w wstążeczkę i damy jej go na 8-nastę. Szymon ci go załatwi” na co on: „Po co wstążka, jaki i tak ją mu zdejmie” -  w sumie to prawda, a po chwili dodał: „A potem będę go uczyła jak tańczyć RDD, tyle że nie z lewej do prawej, a z tyłu do przodu - RINGDINGDONG” – co oczywiście Julia musiała pokazać. Śmiejąc się, pomyślałam, że możemy iść do Patrycji, może wyjdzie, a jak byliśmy po jej chatą to mówię: „A może zaśpiewamy jej pod oknem Kochana wybacz mi”. Tak jak powiedziałam, zrobiliśmy. Poszliśmy po jej okno i Julia zadzwoniła do niej, żeby zajrzała przez okno. Jak je osłoniła i otwarła… zaczęło się : „Kochana wybacz mi, te gorzkie chwili. Stoję pod twym oknem dzień i noc!” – Julia jak zwykle zrąbała i nie zaśpiewała „te gorzkie chwile” i przeszła od razu do „Stoję pod twym oknem…” – Pati zaczęła się śmieć i my też, wyszło zajebiście. Powiedziała, że mamy poczekać na nią. Po jakimś czasie zeszła i wpuściła nas do domu. Tam to się działo: opowiedział jej Szymon o tym jak się poznali – co nas zdziwiło, że Patrycja tego nie pamięta i było jej strasznie głupio, w sumie nadal jej jest. Pokazaliśmy Aśce zdjęcia z sylwestra i jednej „Party Hard”. Uśmialiśmy się, ale trzeba było wracać do domu. W sumie tylko Juli dupa się tak paliła do domu – ona musi, jej starsi są straszni. Ja poszłam z Szymonem i odprowadziłam go pod blok, a potem sama z buta. Miałam na telefonie w sumie tylko dwie piosenki: Lucyfera i Ring Ding Dong  - Shinee, musiałam poświęcić pamięć karty d telefonu dla dram. Szłam i tańczyłam oczywiście. Jak na kostce jest ciemno, nie ma księżyca i lamp to jest mrok. A do domu wracać nie miałam po co… ale wróciłam i zamknęłam się w pokoju do końca dnia, aż poszłam spać.
                                                                                                                                                                    
 
To tyle z tego dnia. Ja siedzę przy komputerze o dziwo, bo jak pisze w Wordzie, to nikt mnie się nie czepia. Gdyby on tylko wiedział co ja tu piszę, to już by mnie tu nie było. Zaśmiałam się jak wczoraj zobaczyłam, że to był mój pierwszy post w marcu – nie ma to jak 10 walnąć pierwszy post. No nic, muszę uciekać i szykować się do budy. Nie chcę.. : C
KAI <3