niedziela, 17 czerwca 2012

Meczyk ^^

Teoretycznie nigdy nie interesowałam się piłką nożną, ani nie interesuje się do teraz. rzecz w tym, że wypada obejrzeć mecz który ogląda cały kraj, a decydował on o wszystkim! Jak to Sylwia powiedziała wczoraj: "Musze obejrzeć, bo wszystkie dziewczyny w mojej klasie oglądają mecze" - u mnie jest podobnie!

Miałam od rana zły humor, ponieważ jak wróciłam od Patrycji z imprezy piątkowej i usiadłam do komputera, to zaczęłam przeglądać masę zdjęć z ShineePOLAND! A ponieważ miałam wypite, zaczęłam Like'ować wszystko co popadnie i komentować. Nie robiłam tego przez dłuższy czas, gdyż iż ponieważ moi znajomi nie lubią jak im "zaśmiecam" główną na facebook'u!

To też następnego dnia zobaczyłam pod zdjęciem Key bardzo dziwny komentarz od Julii. To już nie pierwszy raz, ale to mnie strasznie, ale to strasznie wkurza! Nie lubię jak naśmiewa się z tego co ja lubię, a ona wie że mnie to wnerwia. Ostatnio mój ojciec nie gada na ten temat już nic, a ona w kółko i w kółko... wystarcz że powiem czasem słowo coś związanie z Shinee, albo Koreą - i już się zaczyna! No ile można!?

Żebym ja to jakoś po chamsku mówiła, albo ich dręczyła tymi dogadywaniami! Ja wszystko mówię normalnie, a już od razu w zamian dostaję twarz zdegustowania itp. Najlepiej wyśmiać i niech spierdala! Tak takie jest podejście Julii! A jak się obrażę to już jest KONIEC ŚWIATA - bo wielce Kasia się uraziła jak małe dziecko - znowu! O ile pamiętam to obiecałam Ewelinie, że już się nie będę obrażać! A jak powiedziałam na czasie Julii, że nie chcę z nią gadać to już pewnie była dyskusja, że urażone dziecko koreańskie się obraziło. I że jestem pewnie niedojrzała czy coś w tym stylu - To pewnie wyszło z ust Eweliny, bo tylko ona może osądzać innych, a jej nie wolno! Tak mam suuuuper znajomych!

Do konca dnia byłam zarobiona, bo to trzeba było posprzątać w domu, skosić trawę na działce, jechać po szafę, potem ją złożyć w pokoju... a o samym transporcie już nie mówię. Poukładać rzeczy na półki... tak się narobiłam, że mi plecy wysiadły! Miałam już napisać Julii, że nie dam rady wyjść gdy zadzwonił telefon - Ewelina. Pyta mnie się, o której będę. A ja sobie pomyślałam, co jest granę przecież jak jest mecz to chyba nie miała wychodzić z domu. Ja jej mówię, że mnie nie będzie bo jestem zmęczona, a co usłyszałam w odpowiedzi: "Ach, no bo ty się z ... dziewczynami... obraziłaś..." tyle tylko zrozumiałam, bo jakoś tak szybko powiedziała, że nie zrozumiałam i się rozłączyła! No dobra, okej! Wtedy już byłam pewna, że już mają na mnie wyjebanę! Poszłam się spytać Joli co ma zrobić, ona nie wiedziała, poszłam do matki się spytać co mam zrobić - tu też nie wiedziała! Co miałam zrobić.. poszłam zobaczyć na face co jest granę, a tam napisane że spotkają się w pubie, żeby obejrzeć mecz! A niby skąd ja miałam wiedzieć, że one tam idą... nie siedziałam na komputerze od rana! Stwierdziłam, że pojadę, bo potem by się bardziej obraziły! W sumie wyszło na to że one się obraziły o to że ja się obraziłam. Trochę to skomplikowane, ale da się zrozumieć!

Musiałam zdjąć ciuchy robocze i zrobić sobie włosy bo chodziłam w takich, że miałam patyki we włosach! ^^ Jak już się ogarnęłam, wsiadłam na rower i pojechałam. Siedziały sobie na fotelach i na wielkim ekranie oglądały wstęp do meczu! Z lekka się zdziwiły na mój widok... Ale co tam idę do nich jakby nigdy nic. Już miałam gotową gadkę na obronę, ale wyszło na to że nie musiałam nic mówić. No i oglądałyśmy mecz! Jako tako nie chce mi się mówić o nim... lepiej nich Krzysiu powie!

Tak jak mówiłam, nie oglądam meczy, ale jako tak się znam. Jeżeli ktoś dobrze grał to grał, a jak nie to nie! Mieli pecha i tyle... może to ta pogoda zawiniła najbardziej. Lało w tym Wrocławiu jak nie wiem. W sumie szkoda mi ich... smutny był ten mecz :<<<

Po meczu poszłyśmy coś zjeść.. na pizzę! Ja wzięłam sobie z Pauliną jedną z moich ulubionych... Lady Zgaga, czyli kebab, kapusta pekińska, pomidory, ogórki i to wszystko polane sosem czosnkowym! MNIAM! ^-^ Gadałyśmy sobie normalnie... jak zwykle! Na dworze przez jakiś czas padało, a jak przestało poszłyśmy na dwór - było tak 23:50! Miałam być w chacie o 24, ale co tam! Przeszłyśmy się kawałek i potem się rozdzieliłyśmy, one w jedną a ja sama w inną. Tak mi się wydaję, że coś specjalnie poszły razem żeby pogadać o mnie - głupia nie jestem! No ale jak muszą niech gadają. Jak się żegnałam to Julia pi powiedziała: "Dzięki że przyszłaś!" : >

Zanim się zaczął mecz, przez jakiś czas kiedy stałam przy szafie i ją skręcałam to na dworze zrobiło się nagle ciemno i wiatr wiał jak porąbany! Stare dęby które stoją pod moim domem, gięły się jak nigdy, a pootwierane okna trzaskały w całej chacie! ARMAGEDON! Gałęzie się łamały przy drzewach, a to wszystko trwało tak 10 minut, albo mniej! Stwierdziłam wtedy że to zły omen dla piłkarzy! I miałam racje - 0:1 co za wstyd! Biedny Tytoń:
 Ale miasto po tej wichurze było totalnie zmasakrowane... Jakiś koleś został przygnieciony przez gałąź, a na samochód Pati rodziców spadło drzewo... Julia widziała w mieście nawet bloki lodu! Masakra...

To tyle na dziś, a tu piosenka dla naszej reprezentacji i naszego narodu (jeszcze się czuje w połowie Polką : D) Mam nadzieję, że wam się spodoba. Przed Państwem .... MUSE:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz