Co tam u was? U mnie w porządku! Wszystko idzie pomalutku... a co ważne mamy WEEKEND MAJOWY! Już 2 dni za nami i 3 dobiega końca, a zostało jeszcze 6 : D Jak miło ^^ i dzisaj są moje imieniny : )
Ja sobie siedzę bo na dworze cieplutko... przeszło 30 stopni! Pogoda wymarzona dosłownie. Jak na razie byłam dzisiaj na działce trochę pomóc, a to trawę pokosiłam i trochę podziabałam mamie! : D Pojechałabym sobie pojeździć na rower, żeby się ładnie opalić! O tak, tego mi trzeba!
Skończyłam czytać niedawno książkę, którą wypożyczyłam tak z miesiąc temu. Nazywa się "Kato-tata" pani Halszki Opfer i opowiada prawdziwą historię autorki o tym jak była wykorzystywana przez ojca i innych ludzi seksualnie! Przerażająca historia i bardzo ciężko się tę książkę czytało, może dlatego tyle mi to zajęło. Mam w przygotowaniu i już zaczęłam ciąg dalszy opowieści autorki. Mam nadzieję, że uda mi się o owych książkach napisać coś więcej! Przy okazji obejrzałam reportaż o pisarce w programie "UWAGA!"... biedna kobieta, strasznie mi jej szkoda!
A tak teraz w tle leci mi koncert BEAST "1st Concert Welcome To Beast Airline" - nie wiem, ale kiedy będe sama w domu to chyba się skuszę i go ściągnę! Jest tam ten piękny występ: duet Dongwoon'a i Dujun'a i ich piękna piosenka! Widziałam jak się Dongwoon się popłakał! Urocze *.*
A tak wczoraj się zobaczyłam z paczką, żeby sobie nawzajem poopowiadać jak było w sobotę! Ponieważ w ową sobotę nas rozdzieliło prawie na połowę, ja z Eweliną i Poliną zostałyśmy w domach, a reszta pojechała na osiemnastkę naszej koleżanki z klasy! W sumie to nie zostałyśmy w domu, bo poszłyśmy do dyskoteki! Miałyśmy taki plan i go zrealizowałyśmy. Ponieważ poprzedniego dnia też była impreza na działce jednej znajomej to jakoś nas wszystko bolało i miałyśmy sobie posiedzieć nad jeziorkiem, ale tam było zimno i poszłyśmy do tej samej pizzerii, w której były moje urodziny! kupiłyśmy po jednym piwie, a potem zapadła decyzja: idziemy do klubu! Ubrane w normalny strój wkroczyłyśmy przed 22. Tam poszło jeszcze jedno piwko, a potem jeszcze pół i laski miały fazę. Może ja też, ale nie taką jak one. Wkroczyłyśmy na parkiet i tam spędziłyśmy większość czasu! Ponieważ nie byłam tak spita jak na moją osiemnastkę w miarę wszystko wiedziałam i wysłałam parę fotek naszych Pati. Ewelina z Pauliną nieźle się wczuły, a ja obserwowałam je i kolesi na około. Jak można był się spodziewać, pojawili się kolejny raz takie same towarzystwo. Nic ciekawego!
Najbardziej mnie śmieszą jednak ci chłopacy co się tam pojawiają. Kiedy wchodzą na parkiet to na początku tańczą sami w grupce jak banda pedałów. Po chwili się rozdzielają i każdy w tym czasie "pedalskiego tańca" zdążył znaleźć w danej części swoją grupkę dziewczyn co zaczepi! Tak też było z nami, tyle nie zaczepiali mnie, a moje towarzyszki. Był to jeden koleś dość barczysty, ubrany w bluzkę z białym kołnierzem i w biało-niebieskie paski. Z początku wpadła mu w oko Paulina i zaczął odstawiać za jej plecami dziwne tarło lecz się chłopak pomylił, bo jego wybranka w żadnym stopniu nie miała ochoty z nim tańczyć. Polina jak wpada w trans to zamyka oczy i płynnymi ruchami rąk wczuwa się w muzykę. Nawet nie miała zielonego pojęcia, że ten oblech ją tam z tyłu poleruje wzrokiem. Koleś jednak dał sobie spokój i zwianym ruchem przeszedł przez tłum z drugiej strony, żeby doczepić się Eweliny! Biedaczek jednak trafił na taką samą "sztukę", która w dupę miała innych. Tym razem jednak nie dał za wygraną i sam zaczął działać - jak to się mówi "przejął inicjatywę"! Mając dość czekania na zlewające go dziewczyny stuknął Ewelinę w ramię i powiedział:
- Dasz mi swój numer? - spytał, a Ewelina chodź dobrze go słyszała, powiedziała
- Powtórz?
- Dasz mi swój numer? - i podał jej telefon. Ewelina zaczęła wpisywać numer z myślą, żeby zmienić końcówkę. Jaka szkoda, ale nie zdążyła wpisać, ponieważ telefon poleciał z impetem na posadzkę po tym jak Paulina uderzyła go ręką. Zdążyłam zobaczyć jak leży na podłodze telefon bez klapki z tyłu. W tym czasie Paulina pełna agresji krzyknęła do Eweliny:
- Zasługujesz na kogoś lepszego, a nie kolesia z IGU! - Ewelina się schyliła po telefon i podała go kolesiowi, który miał cholernie zmieszaną minę! To było piękne!
Resztę tańców już nikt nam nie przeszkadzał, tylko jakiś koleś przechodząc obok roztańczonej Eweliny złapał ją za tyłek i sobie poszedł, no i może jeszcze był taki stary koleś z łysą pałą i brodą który tańczył obok nas na "pływaka" i nas mierzył. Ponagrywałam nas trochę i zrobiłam zdjęcia zarówno na parkiecie jak i piłyśmy piwka! Ponieważ Ewelina wzięła aparat, kiedy byłyśmy w toalecie i wszystkie laski wyszły zaczęłyśmy cykać sobie "słit focie w lustrze" dla zwały. Tak na pamiątkę ^^
Szkoda było takie jednej starej laski, co wpadła za pierwszym razem zlana w 3 dupy do kibelka. Potem jak wróciłyśmy, też się pojawiła, ale w gorszym stanie. Miała strasznie przymrużony wzrok i oddychała ustami. Kobietka miała miała tak z 37 lat i sięgała mi do brody, a ja mierzę 170 cm. Laski mi powiedziały, że była na moich urodzinach, a z tego co widziałam to pewnie bywa tam co tydzień i na pewno nie rok. Kiedy wyszłyśmy po zrobieniu fotek, widziałam jak szła z kolejnym piwem, a głowa dosłownie jej zwisała na szyi przy czym szła strasznie przygarbiona, a nogi jej się uginały i plątały.
Po jakim czasie jak tańczyłyśmy, przeniosłyśmy się pod wentylator. W gruncie rzeczy było strasznie duszno wszędzie! Jak tylko stanęłam pod otworem w wentylacji, aż otrzeźwiałam. Widziałyśmy naszą koleżankę z klasy, która biegała z taca i zbierała szklanki i kufle. Miała z nas polew jak nas zobaczyła. No cóż, bywa!
Wyszłyśmy stamtąd tak przed 12, ale nie wróciłyśmy do domu. Laski chciały posiedzieć sobie w parku. Na około wszędzie co chwilę jechał o tej porze radiowóz policyjny. Miałyśmy zamiar sobie usiąść w jakimś ciemnym miejscu na ławce, ale nigdzie ni było miejsca. Wypatrzyłam super ławkę na stawem, ale siedziała tam już para! Wtedy Paulina krzyknęła na pół parku "SLAYER KURWA" i kochankowie się zerwali z ławki i poszli.
Oj co na tej ławce się działo to nieporozumienie! Praktycznie po pierwszym piwie w pizzerii już padały z ust dziewczyn słowa: "Ale bym se kogoś przelizała!" lub "Ale bym se kogoś poruchała". Takie miały chcice, że gdyby wypiły jeszcze jedne piwo to pewnie pierwszy koleś jaki by się napatoczył w kubie, był by ich ofiarą. Z nudów zaczeły sobie dawać buziaki i jak też dostałam, a potem wpadłyśmy na pomysł grupowego buziaka i wysłanie zdjęcia reszcie! Tak zrobiłyśmy, a do tego dopisałyśmy: "Grupowe lizanko! Przyłączycie się"! Paulinę zaczęły wkurzać "pały", które non stop krążyły wokół parku, że zdecydowałyśmy iść w jedno miejsce i się rozdzielić do domu. Jak sobie tak szłyśmy to dostałam SMS'a ze zdjęciem na którym był Szymon, Pati i Julia z ustami ku sobie. TO NIE JEST GRUPOWE LIZANKO!
Polina rozmawiała z kumplem przez telefon, bo miał wtedy urodziny jak się okazało. Obydwoje byli pijani, dlatego bardzo komicznie się dogadywali. Ona odbierając telefon powiedziała słynne "JA WOL!" (to chyba po niemiecku?). Teraz się z tego śmiejemy!
W końcu wyszło na to, że odprowadziłyśmy Ewelinę, a potem ja miałam zamiar odprowadzić Paulinkę lecz ona odmówiła mówiąc: "Matka mnie zabije jak znowu przyjdę nakurwiona do domu. Muszę wytrzeźwieć!" - mówiąc to używała w każdym wyrazie litery "h"! ^^ Szłyśmy tak przez jakiś czas słuchając Ras Luty i w końcu się pożegnałyśmy.
Tego dnia mało jadłam, bo cały żołądek mnie bolał od piątkowej popijawy gdzie doiłam wszystko co popadnie: piwo, szampan ruski, i pierwszy raz whisky! Raz wszystko oddzielnie, a raz miksturę jaką stworzyła Pati... zmieszała wszystko z sokiem. Powiem wam, że whisky jest OBRZYDLIWA! Smakuje trochę jak nafta z benzyną i starą śmierdzącą skarpetą! Brrr...
Mówiłam im, że jestem głodna ale one kazały mi nie pierdolić i pić piwo. Jak wróciłam do domu zjadłam całą kiełbasę i zasnęłam o godzinie o 1:50. O około czwartej przyszedł ojciec zobaczyć czy wróciłam.
Na tamtej imprezie było nawet fajnie (była ona w piątek, czyli dzień wcześniej niż klub). Zaprosiła nas Iga i parę innych osób. Ewelina chciała z robić z kumplem mięsnego żółwia. Wygląda o tak:
Nie mieliśmy boczku, za zamiast kiełbasy były parówko-kiełbasy. Mięso mielona trzeba było przyprawić i ja się za nie wzięłam. Na około było parę lasek, a ja w kuchni czułam się jak rybka w wodzie. Nie byłam w swojej kuchni, ale i tak jakoś ogarnęłam wszystko. Przyszykowałam przyprawy, doprawiałam je chociaż straciłam smak przez szampan ruski. Jak wzięłam do ust kawałek surowego mięsa to laski się wzdrygnęły: "Jak można jeść surowe mięso?" - a co miałam im dać jałowe! Oj nie! Chwila i było gotowe. Ewelina stwierdziła że jest obleśny, ale wyglądał w porządku:
I na grillu:
Uroczy, prawda? Ja go nie pilnowała jak się smażył tylko Ewelina, ale potem jak już był gotowy to Ewcia i kumpel się strasznie zachwycali, że jest mega smaczny. Spróbowałam i był dobry. Dostałam polecenie, że kolejny raz jak będą robić to ja mam też doprawiać!
Chyba idę na dwór... on już poszli i ja też wyjdę! Co mi tam!
Mam nadzieję, że napiszę coś jeszcze równie obszernego jak dzisiaj w najbliższym czasie! A tak to już ostatni post w kwietniu! Mało ich było : < Jeszcze zagram sobie jedną rundkę na FoFIX w MUSE i lecę!
Piosenka na koniec, męczę ją od pół tygodnia!!!! BIG TIME RUSH - MUSIC SOUNDS BETTER WITH U ^^ LOGAN I KENDALL!!:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz