wtorek, 15 maja 2012

Kara Boska się nie wyspać!


     Ale jestem zmęczona! Wczoraj do wieczora pisałam, a potem zasnąć jeszcze nie mogłam, bo sąsiedzi nieźle balowali na górze i ta muzyka! Aż się przestraszyłam kiedy weszłam do klasy spóźniona i babka od historii oznajmiła: „Skoro mamy we wtorki ze sobą pierwszą godzinę, to każda osoba co się spóźni , piszę kartkówkę co lekcję do końca roku!” – oj, trzeba się ogarnąć! Dobrze, że nie zostało dużo do końca roku. 
     W miarę się rano ogarnęłam, ale przypomniał mi się pewien dzień pod koniec marca kiedy to wyglądałam MASAKRYCZNIE! Dziewczyny nadal mi to przypominają, ale wtedy była naprawdę masakra. Była po kłótni z ojcem, bo zostało mi do lekcji z 10 minut, a cały czas byłam w domu i strasznie się „wkurzył” i kazał mi się „wynosić” z chaty natychmiast! Miałam jeszcze nieogarnięte włosy… jak nie wyprostuje ich to ma siano, nawet się nie umalowałam i ubrałam byle jak: za duży T-shirt i do tego wyciągnięta koszula i tak pojechałam. Wzięłam gumkę do włosów i starałam się coś z nimi zrobić, ale się nie dało. Jak weszłam to laski o mało nie padły ze śmiechu – byłam straszna. Na dodatek nie miałam na nic siły, bo byłam niewyspana! Starałam się jak mogłam, żeby się skupić, ale nie dałam rady! Leżałam jak długa na ławce bez żadnego wigoru… a ponieważ miałam niezłe „sianko” na głowie, laski postanowiły się ponabijać z biedniej Kasi! Tak mnie czochrały, że wyglądałam jak Hagrid z Harrego Pottera!
     Tego dnia miałam jeszcze sprawdzian z polskiego. Myślałam że nie dam rady nic napisać, bo tuż przed sprawdzianem na przerwie, kiedy wszyscy się uczyli, ja spałam na ławce! Kiedy pojawiła się pani i podała mi kartkę, oparłam się na jednej ręce i zaspanym wzrokiem zaczęłam czytać polecenia. Co prawda tej lektury nie przeczytałam, ale z lekcji da się dużo wyciągnąć. Tak jakoś sobie pisałam i potem się okazało, że napisałam na 5-!
     Wtedy też poszłam z Julią i z ostatnich zaoszczędzonych pieniędzy pierwszy raz w życiu przebiłam sobie uszy. Tyle razy to przekładałam, że dopiero po 18 sobie przebiłam. Mam zamiar jeszcze zrobić tak z 3 dziurki. 
     Dzisiaj dostałam na całych ćwiczeniach od rachunkowości niezłe wyznania miłosne przez Julię: po niemiecku, koreańsku, japońsku, angielsku, włosku, francusku. Całe szczęście, że koniec tych ćwiczeń, bo jakby je Ela od rachuny zobaczyła to bym miała niezłe wyznanie. Pamiętam jak na jednej lekcji, kiedy Julia była przy tablicy, a mnie się nudziło, wzięłam jej piórnik i go ładnie opisałam:
     Z tyłu walnęłam też: Saranhae! Ale nie zdążyłam zrobić zdjęcia bo wróciła. Nieźle się wkurzyła, więc jak wróciłam z tablicy, bo byłam następna w kolejce i otwarłam zeszyt miałam na 8 KARTKACH KARNIAKI! Zaczęłam rwać strony, a Ela do mnie: "Kasiu, kto ci to zrobił?", a ja tylko: "JULIA!" - tiaa... u nas wojna trwa już od zeszłego roku! Jak na przykład dzisiaj Pati mi przyniosła 3 nowe tomy mangi i jak zaczęłam czytać, to Julia nie miała z kim gadać i zaczęłam opieprzać Pati, że mnie daje te mangi w szkole. Jak skończyłam czytać, to na kartce miałam karnego z dopiskiem: "Karniak za nieuwagę!" -_-! Cała gama jest ich w moich zeszytach: wszystkiego rodzaju, autorstwa Julii. Nabijam się zawsze jak widzę karniaka z dopiskiem: "Skośnooki karniak", ponieważ ma urocze kreski zamiast oczu! -,-
     To tyle na teraz! Jutro mam aby trzy lekcje przez matury i mama mi każe iść do szkoły... chyba zwieje! BO MAM Z ULĄ PRAWO! ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz