czwartek, 12 lipca 2012

Jadę na MUSE!

Tak, a jednak stało się. Moja ciężka praca na fasolkach nie poszła na marne i zaledwie 4 miesiące przed koncertem już go mam (przepraszam że obrócony, ale ten cholerny notebook Joli mnie denerwuje i już mi się nie chce kombinować):
O MATKO! Jestem taka prze szczęśliwa... jedno z moich marzeń się spełniło - w połowie, teraz muszę tam pojechać i obejrzeć koncert! Matko Boska, ludzie jadę na MUSE!
Jednak zrezygnowałam z Woodstocku i postanowiłam dalej zarabiać. Woodstock to niemały wydatek - fakt, faktem człowiek jedzie na 3 dni. Z innej strony jakoś tegoroczne zespoły mnie nie kuszą, ponieważ większość z nich to reggae, a ja aż tak nie lubię tego rodzaju muzyki. Poczekamy zobaczymy i może się uda za rok pojechać... tym razem na pewno pojadę. Liczę na "miód w uszach" - rockowe kawałki mnie bardzo ucieszą.
Na sam Woodstock nie warto jechać tyko dla muzyki, ale i też dla atmosfery. Zasypianie pod gołym niebem przy ostrej muzyce w lesie, to na pewno niezapomniane przeżycie. Bardzo chcę tam pojechać, ale nie teraz..

Teraz kończę, jestem wykończona i lecę obejrzeć stare odcinki "Pamiętników Wampirów" z 3 sezonu, który mi się nie chciało oglądać. Szkoda, że wiem co się stanie - Jola się wygadała. Ale jakoś to przeżyje... Nooo~ w końcu Damon jest sexy ^^

Życzę miłego dnia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz